Najlepszy czas na pojednanie, nie będzie lepszej okazji!

Sobota, 13 czerwca. Protesty w centrum Londynu. Patrick Hutchinson, czarnoskóry mężczyzna, który widząc, że życie rannego w głowę Bryna Male'a jest w niebezpieczeństwie postanowił ruszyć z pomocą. Otoczony przez policję i asekurowany przez grupę znajomych przeniósł rannego Brytyjczyka w bezpieczne miejsce. Zdarzenie, które miało miejsce na oczach wielu protestujących osób, mogłoby stać się symbolem ostatnich wydarzeń. Czy tyle wystarczy, by zakończyć nową falę walki z rasizmem?

To co wydarzyło się w centrum Londynu mogłoby zostać niezauważone gdyby nie zdjęcia, które wykonano podczas konfrontacji zwolenników ruchu Black Lives Matter i osób, które wyszły im na przeciw. Kiedy uczestnicy wydarzeń opowiedzieli dziennikarzom co dokładnie się stało, zdołano zidentyfikować kim są osoby biorące udział w tym niecodziennym zdarzeniu. Opisano postać białego poszkodowanego i ratującego go bohatera.

I tak ustalono, że Hutchinson wraz ze znajomym Noah i trójką innych mężczyzn postanowili pomóc leżącemu na ziemi, zakrwawionemu Brytyjczykowi. Został zaciągnięty pod schody w pobliżu Royal Festival Hall przez jednego z protestujących. To wtedy ktoś wykonał zdjęcie, które obiegło media. Otoczony przez tłum Bryn Male, na co dzień pracujący jako dostawca, miał marne szanse, by z opresji wydostać się o własnych siłach. Mówi się, że ta interwencja uratowała mu życie.

Hutchinson, trener personalny, skrzyknął grupę znajomych i postanowił podnieść z ziemi leżącego Male'a. Gdyby nie zareagował, to tłum z pewnością mógłby go bardziej zranić. Male, znany jako kibic drużyny Millwall, często ruszał na wyprawy do Londynu. Często też widywany był w tłumie. Wydarzenia o podwyższonym ryzyku nie były dla niego niczym nowym. Tym razem jednak musiał zdać się na to co zgotował mu los.

Obecność w Londynie dla 50-latka z Basingstoke (Hampshire) zakończyła się podbitym okiem i ranami ciętymi głowy. Gdyby Hutchinson i jego znajomi nie wyciągnęli go z tłumu i nie wynieśli w bezpieczne miejsce - możliwe, że nie przeżyłby starcia z tłumem. Do Londynu przybył wprawdzie na własne życzenie i na własne życzenie podnosił ręce w stronę protestujących, ale to już od woli kogoś innego zależało, że po proteście ostatecznie mógł wrócić do domu.

Telewizyjną relację z wydarzeń z udziałem Hutchinsona zobaczyły jego córki. To jak podskakiwały na widok swojego ojca przed telewizorem nagrała ich matka, która postanowiła podzielić się powstałym filmem za pośrednictwem Twittera. W Internecie pojawił się też film z innego zdarzenia, podczas którego kilku osobowa grupa zaatakowała leżącego na ziemi mężczyzn. Niepotwierdzona pogłoska wskazywała, że poszkodowany zmarł później w szpitalu. (Oba nagrania zamieszczamy pod artykułem)

Czy wydarzenie, w którym czarnoskóry bohater ratuje życie białego rannego jest wstępem do pojednania, przynajmniej w Wielkiej Brytanii? To pytanie, które jeszcze przez pewien czas pozostanie bez odpowiedzi. Wszystko zależy od woli obu stron - czyli tych, którzy domagają się powstrzymania rasizmu, zaprzestania wychwalania handlarzy niewolnikami oraz tych, którzy nie chcą, by rozwścieczony tłum demolował ulice i zakłócał spokój brytyjskich miast.

Wstępem do szeregu protestów na świecie było wydarzenie z udziałem amerykańskiego policjanta, który nadużył siły i doprowadził do śmierci zatrzymanego Georga Floyda. W odpowiedzi na trwające już ponad 3 tygodnie fale protestów Donald Trump podpisał dekret zakazujący używania blokady i przyduszania kolanem podczas zatrzymania, co najprawdopodobniej doprowadziło do śmierci Floyda. Protesty w Wielkiej Brytanii nie zaowocowały jak dotąd niczym podobnym.  

Londyn - Tato bohater

Video: Twitter/@AKAKiddz

Londyn - starcie zakończone dotkliwym pobiciem




Komentarze