"Nie będę klękał, nie wierzę w gesty" - deklaruje premier Johnson

Żołnierzom Armii Brytyjskiej zakazano klękać w geście solidarności z ruchem Black Lives Matter. Sportowcy, a głównie piłkarze, klękają, bo nikt im tego nie zabronił. Najbardziej gorliwi klęczą 8 minut i 46 sekund, czyli tyle ile amerykański policjant trzymał kolano na zatrzymanym Georgu Floydzie. Dominic Raab, szef brytyjskiego MSZ, zakpił z klęczących twierdząc, że gest pochodzi z filmu "Gra o Tron". Premier Boris Johnson stwierdził dziś, że nie będzie klękać.

Dzisiejsza wypowiedź premiera Johnsona, dotycząca stanowiska wobec klękania w imię solidarności z ruchem BLM, nie pozostawia cienia wątpliwości, że nie zobaczymy szefa brytyjskiego rządu w pozycji klęczącej. O ile cotygodniowe czwartkowe klaskanie było przez niego w pełni akceptowane, o tyle klękać premier nie zamierza.

Nic dziwnego, że Johnson nie zamierza wchodzić na niebezpieczny dla siebie grunt. Spada bowiem popularność rządu, a biorąc pod uwagę ocenę działań podejmowanych w celu zwalczenia pandemii to mowa wręcz o dramatycznym spadku. W marcu za rządem opowiadało się 70% ankietowanych, a dziś osób zadowolonych z jego pracy jest już tylko 44%.

Brak poparcia dla działań rządu sprawił, że poziom niezadowolenia wzrósł do 51%. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii stracili też zainteresowanie codziennymi konferencjami rządu, który widząc słabnącą popularność codziennych sprawozdań zdecydował się zrezygnować transmisji w weekendy. Planowana jest też redukcja etatów w biurze prasowym.

Premier zapytany o klękanie w geście solidarności z BLM stwierdził, że "nie wierzy w gesty, woli treści". Podczas wywiadu udzielonego dziś na antenie radiostacji LBC dodał również, że "nie chce, by ludzie byli namawiani do robienia rzeczy, w których niekoniecznie chcą brać udział".




Komentarze