Polak podpalił się w sądzie w akcie protestu przeciwko niesprawiedliwości

Brutalność i bezwzględność Brytyjczyków wobec niewolników była tak bezgraniczna, że złapanym na kradzieży osobom obcinano dłonie. Dziś, podczas procesów sądowych, liczyć można na bardziej humanitarne i sprawiedliwe wyroki. Nie wszyscy oskarżeni są jednak przekonani, że sądy wydają sprawiedliwe wyroki. Jedną z takich osób jest 38-letni Polak kierowca vana, który zapowiadał, że podpali się na sali sądowej, bo obawia się, że zostanie niesprawiedliwie osądzony. 

Przed rozprawą zadbano o to, by Polak straszący samopodpaleniem nie miał dostępu do bazującego na alkoholu płynu do dezynfekcji. Z sali rozpraw, gdzie pojawił się Kamil Kalwarski usunięto dyspensery z płynem do dezynfekcji rąk. 38-latek zdołał jednak przemycić swój własny pojemnik i zapalniczkę.

Pomimo obecności dwóch policjantów na sali sądowej Teesside Magistrates' Court Polak zdołał nie tylko przemycić na rozprawę łatwopalny płyn i zapalniczkę, ale również był w stanie polać sobie tym rękę i podpalić. Ogień spalił mu część włosów, dosięgnął uszu oraz ramion. Dopiero wtedy został powalony na ziemię przez policjantów.

Tłumacząc swoje postępowanie stwierdził, że zamierzał jedynie zranić samego siebie. "Nie sądzę bym był uczciwie potraktowany w sądzie. Chciałem, żeby ludzie zwrócili uwagę na to co się dzieje." O tym, że zamierza się podpalić Polak informował na wcześniejszej rozprawie. Pomimo ostrzeżenia nie udało się uniknąć dramatu na sali sądowej.

Do opisywanych wydarzeń doszło w czwartek 16 lipca ok. godz. 13.45. Proces z udziałem Polaka został odroczony. Nie wyznaczono jeszcze daty kiedy ponownie wróci on na salę sądową. Kamil Kalwarski, zamieszkały przy Bolckow Road w Middlesbrough miał odpowiedzieć przed sądem za złamanie zakazu nękania nałożonego na niego w ub. roku.

Z uwagi na odniesione przez Kalwarskiego obrażenia do sądu wezwano lekarzy z pogotowia ratunkowego. Obecni na miejscu policjanci zatrzymali go pod zarzutem posiadania "broni ofensywnej" w miejscu publicznym. Po opatrzeniu oparzeń  Kalwarski przewieziony został do James Cook University Hospital. Tego samego dnia został wypisany do domu.

Ostatecznie Kalwarski nie został oskarżony w związku z samopodpaleniem. Po wizycie w szpitalu mógł wrócić do miejsca zamieszkania. Ogłoszenie wyroku w związku z poprzednim przypadkiem złamania prawa odbędzie się w późniejszym terminie.

kamil kalwarski 2

Na zdjęciu: Kamil Kalwarski (l.38). Fot.Instagram.

kamil kalwarski 3




Komentarze