Z ciężko pracującego emigranta zrobił sobie niewolnika

Michail Charitonov przez 10 miesięcy okradał z zarobionych pieniędzy mężczyznę, któremu znalazł pracę i przejął kontrolę nad kartą debetową. Choć wstępna umowa zakładała pobieranie po 15 funtów z każdej dniówki celem spłaty długu, to do rąk zniewolonego Litwina trafiło jedynie 200 funtów przez 10 miesięcy. Pracującego po 12 godzin dziennie mężczyznę na zeznania w komisariacie namówili pracownicy agencji pośrednictwa pracy.

36-letni Charitonov umieścił swoją ofiarę w karawanie w pobliżu Wisbech. W obskurnej przyczepie nie było żadnych wygód. Zamiast koca do przykrycia emigrantowi służyła zasłona z okna. 12-godzinne zmiany przynosiły zysk wyłącznie chciwemu i nieuczciwemu 36-latkowi. Korzystał z karty i konta sprowadzonego zza granicy emigranta. Wmówił mu, że jest jego dłużnikiem. Sprawa ostatecznie znalazła swój finał w sądzie. Oto jakie towarzyszyły temu okoliczności.

Od kilku lat lokalna policja regularnie przeprowadza akcję wymierzoną przeciwko zjawisku określanego mianem współczesnego niewolnictwa. W sierpniu 2017 r. w okolicy Wisbech przeprowadzono czynności związane z Operacją Bażant. W jednej z przeszukanych nieruchomości gdzie zaobserwowano obecność wielu niespokrewnionych ze sobą osób, odnaleziono kartę bankomatową należącą do sprowadzonego z Litwy mężczyzny.

Odnaleziono właściciela karty i zwrócono mu ją do rąk własnych. Uznano, że została ona zgubiona. Dwa miesiące później ten sam mężczyzna, którego nazwisko widniało na karcie bankomatowej przyszedł na posterunek policji, by opowiedzieć, że jest ofiarą przestępstwa. Przyszedł w towarzystwie pracowników agencji pracy. Wyjawił wówczas, że Charitonov zabrał mu nie tylko kartę ale również paszport. Poszkodowany nie chciał jednak wnosić oficjalnego oskarżenia.

Charitonov nie musiał się nawet zbytnio tłumaczyć z zarzutów. Wydawało się, że sprawa nie będzie dalej drążona. Kilka tygodni później zniewolony mężczyzna występujący w sprawie jako ofiara współczesnego niewolnictwa złożył oficjalne zeznania. Opowiedział ,że na wyspy brytyjskie przyjechał na początku grudnia 2016 r. Za podróż miał zapłacić Charitonov. Spłata długu miała nastąpić w ratach po 15 funtów odliczanych z każdego dnia pracy.

Ostatecznie przez 10 miesięcy mężczyzna otrzymał jedynie 200 funtów. Wypłaty regularnie przejmował Charitonov, który miał jeszcze inne źródło dochodu. Było nim wynajmowanie pokoi dla wielu osób, które pracowały w regionie Wisbech. W zaniedbanym i brudnym domu mieszkali emigranci, którzy tak jak poszkodowany płacili po 100 funtów tygodniowo za wynajem pokoju. Oferowano im podstawowe warunki. Nie mieli wygód, spali na starych materacach.

Ostatecznie Charitonova oskarżono o zniewolenie mężczyzny sprowadzonego z Litwy. Do zarzutów dołączono też sprawę o używanie przemocy wobec dziecka i znęcanie się nad nim. Po miesiącu od rozpoczęcia procesu Charitonova uznano winnym zarzucanym mu czynów. Skazano go na 7 lat i 10 miesięcy więzienia. Po zakończeniu odsiadki zostanie deportowany z wysp brytyjskich do kraju pochodzenia. Czynności w sprawie prowadzili śledczy z Cambridgeshire Police.





Komentarze