Rządowe wsparcie finansowe "na koronawirusa" trzeba będzie oddać

Dziura budżetowa wynosi obecnie 20 miliardów funtów. Do jej rozmiaru przyczynił się fakt, że rząd reagując na pandemiczny kryzys - próbując ratować miejsca pracy, ogłosił wsparcie dla przedsiębiorców, by jeśli to możliwe nie zamykali firm i nie redukowali zatrudnienia. Po niespełna pół roku od wprowadzenia krajowej blokady coraz głośniej mówi się o tym, że otrzymaną wcześniej pomoc finansową trzeba będzie oddać.

Kiedy ogłoszono plan pomocy dla indywidualnych pracowników, zakładający wysłanie ich na płatny urlop "śród pandemiczny" - furlough, wiele osób uznało to za najlepsze rozwiązanie, by pozostając z dala od zagrożenia zarażenia się koronawirusem móc dalej być zatrudnionym i otrzymywać 80% dotychczasowego wynagrodzenia.

Oferta wsparcia finansowego dla pracowników, zakładająca pomoc jedynie dla osób z kontraktami pracowniczymi, stała się początkiem burzliwej dyskusji na temat potrzeby wsparcia również osób samozatrudnionych. Ostatecznie rząd ugiął się pod presją publiczną i zaoferował pomoc dla osób posiadających własne, jednoosobowe firmy.  

Z pomocy finansowej rządu skorzystały też większe firmy, które ubiegać mogły się o pożyczki na kontynuowanie działalności. Ich właściciele zostali uprzedzeni jednak, że to co pożyczają będą musieli zwrócić. Dziś mówi się o tym, że rząd brytyjski, a dokładnie ministerstwo skarbu planuje odzyskać wypłacone pieniądze.

Zwrot wsparcia finansowego, które pozwoli pokryć 20 miliardową dziurę budżetową, odbywać będzie się w poprzez podniesienie podatków. Wzrosną też ceny paliw oraz podniesiony zostanie podatek od sprzedaży internetowej. Zmienią się wysokości podatków od spadków i darowizn. Za koronawirusową pomoc zapłacą wszyscy podatnicy.




Komentarze