Polak był nietrzeźwy gdy uderzył w kuriera z Amazona

Stanisław Grabarczyk był pod wpływem alkoholu gdy w dniu 22 listopada ub. r. doprowadził do zderzenia z pojazdem prowadzonym przez Leonardo Firmina, kuriera pracującego dla sieci Amazon. 38-letni Polak zjechał na przeciwległy pas, by wyprzedzić inne pojazdy. W wyniku zderzenia poszkodowany kierowca doznał licznych obrażeń, które zmieniły jego życie na zawsze.

Do opisywanych wydarzeń doszło na drodze A361 w pobliżu miejscowości Filkins we wschodniej części hrabstwa Oxfordshire. W listopadowy wieczór ok. godz. 19.30 doszło do zderzenia dwóch pojazdów. Jednym z nich poruszał się Stanisław Grabarczyk. By skrócić sobie czas podróży postanowił wyprzedzić kilka pojazdów. Manewr zakończył się zderzeniem z jadącym z naprzeciwka vanem. Kurier podjął próbę uniknięcia zderzenia, ale bez skutku.

Na miejsce zdarzenia wezwano policję i pogotowie. Poszkodowanego Leonardo Firmina przewieziono do szpitala. Stwierdzono u niego złamaną miednicę, zwichnięte biodro, uszkodzenia śledziony, złamane żebra oraz dwa złamania prawej nogi. Od Grabarczyka pobrano krew do badań na zawartość alkoholu. Wynik potwierdził, że był pijany. W 100ml krwi stwierdzono 158mg alkoholu. Przy 85mg limicie było to blisko dwukrotne przekroczenie obowiązujących norm.

Policjanci badający pojazd Polaka pracującego jako mechanik stwierdzili, że nie był on ubezpieczony, nie posiadał dokumentów uprawiających auta do ruchu, a także przemieszczał się po drogach z tablicami należącymi do innego auta. Zwrócono też uwagę na fatalny stan obu tylnych opon. Ustalono również, że mężczyzna miał wcześniej odebrane prawo jazdy i w momencie wypadku nie powinien w ogóle znajdować się za kierownicą rozbitego samochodu.

Grabarczyk doprowadzony został w ub. poniedziałek przed Oxford Crown Court gdzie uznano go winnym niebezpiecznej jazdy i doprowadzenia do wypadku drogowego. Wydano wyrok skazujący go na 35 miesięcy pozbawienia wolności. Obrońca 38-latka wyraził w imieniu swojego klienta obawy o jego los po odbyciu kary. Polak, który przeprosił za zdarzenie, martwi się jednak czy po odsiadce będzie deportowany. W Wielkiej Brytanii ma rodzinę. Ponadto obawia się pobytu w więzieniu gdzie będzie odizolowany od Polaków.

Poszkodowany Brazylijczyk wyszedł ze szpitala, ale nie wrócił do pracy jako kurier. Nie może też w związku z tym kontynuować pracy zarobkowej umożliwiającej mu wysyłanie pieniędzy do córki, która mieszka w Brazylii.
 




Komentarze