Zapłacili przestępcom za nowe życie, a zamiast tego spotkała ich śmierć

"Daj im pooddychać, ale nie pozwól im wyjść" - tej treści sms jest jednym z wielu, które trafiły do obszernego materiału dowodowego w sprawie śmierci 39 nielegalnych imigrantów sprowadzonych do Wielkiej Brytanii w przyczepie chłodni. Podróż, która miała dać im szansę na nowe życie zakończyła się śmiercią dla wszystkich osób przewiezionych z kontynentu do jednego z portów w Essex.

22 października 2019 r. 39 Wietnamczyków, w tym 8 kobiet i 31 mężczyzn, a pośród nich dwoje nastolatków, zapakowanych zostało do przyczepy chłodni, która trafiła do belgijskiego portu w Zeebrugge. Według prokuratora skarżącego grupę przestępców o doprowadzenie do ich śmierci, za przerzucenie ich do Wielkiej Brytanii, gang otrzymał po £10.000 od osoby. Chłodnia dotarła do miejsca przeznaczenia, a znajdujące się w niej osoby zmarły.

Z aktu oskarżenia przedstawionego przed sądem Old Bailey w Londynie wynika, że od zamknięcia chłodni ze znajdującymi się w środku Wietnamczykami, do ponownego otwarcia drzwi minęło ok. 12 godzin. Tyle wystarczyło, by znajdujące się w środku osoby zmarły z uwagi na ograniczoną ilość powietrza do oddychania. Chłodnia trafiła do portu, skąd prom przewiózł ją do Wielkiej Brytanii.

Na miejscu została odebrana przez 25-letniego kierowcę. Maurice 'Mo' Robinson wyjechał z portu i zaparkował ciężarówkę na bocznej ulicy w miejscowości Grays (Essex). To wtedy na jego telefonie komórkowym miał pojawić się sms o treści "Daj im pooddychać, ale nie pozwól im wyjść". Po otwarciu drzwi oczom kierowcy ukazał się widok dziesiątek ciał leżących w bezruchu. Na miejsce wezwane zostało pogotowie oraz policja.

Po potwierdzeniu, że wśród odnalezionych ciał nie ma żywych, rozpoczęto śledztwo w kierunku ustalenia osób odpowiedzialnych za zbiorowe morderstwo. Pierwszym z zatrzymanych był kierowca ciężarówki Maurice 'Mo' Robinson. Kolejne dni śledztwa doprowadziły policję do następnych podejrzanych mających udział w morderstwie określonym mianem największego, z jakim dotąd detektywi z Essex Police nie mieli dotąd styczności.

Ciała Wietnamczyków przewieziono do portu w Tilbury, gdzie w jednym z magazynów przeprowadzono proces identyfikacji. Równolegle prowadzono inne czynności, w tym aresztowania kolejnych osób. Po roku od wykonanych w sprawie czynności przed sądem Old Bailey ruszył proces karny mający na celu wyjaśnienie przebiegu wydarzeń, wskazanie osób odpowiedzialnych za śmierć 39 osób i wymierzenie im kary.

W trakcie rozprawy ujawniono, że chłodnia nie była włączona podczas transportu. Jednak duża liczba osób znajdująca się w jej środku nie miała dostępu do wystarczającej ilości powietrza. Ustalono, że temperatura w przyczepie wzrosła do 38,5 stopnia Celsjusza. Jedna z ofiar, 28-letnia Pham Thi Ngoc Oanh, próbowała wysłać smsa o treści "Chyba umrzemy w kontenerze, nie mogę już oddychać". Wiadomość nie dotarła do adresata.

Na ławie oskarżonych obok Maurice'a 'Mo' Robinsona, który przyznał się kolejno do udziału w przerzucie osób i doprowadzeniu do ich śmierci, zasiedli również Eamonn Harrison (l.23), zamieszkały w Mayobridge, Co Down, w Irlandii Północnej oraz Gheorghe Nica (l.43), zamieszkały w Langdon Hills w Essex, którego uznano za osobę odgrywającą kluczową rolę w przerzucie Wietnamczyków do Wielkiej Brytanii.

Ponadto zarzuty konspiracji usłyszeli Valentin Calota (l.37), pochodzący z Birmingham oraz Christopher Kennedy (l.24), zamieszkały w Co Armagh, w Irlandii Północnej. Nica, Calota oraz Kennedy zaprzeczają stawianym zarzutom. Z uwagi na to jak obszerny jest materiał dowodowy proces potrwa 8 tygodni.

Na zdjęciu: Maurice 'Mo' Robinson (l.25).




Komentarze