Kierowcom puściły nerwy! Nad ranem w Dover doszło do przepychanek z policją!

Nad ranem wznowiono możliwość podróży z Wielkiej Brytanii do Francji. Kierowcy muszą się jednak poddać testom na obecność koronawirusa, które przeprowadzane są na lotnisku w Manston. Warunkiem wjazdu na prom jest uzyskanie negatywnego wyniku. Kierowcy parkujący ciężarówki w pobliżu portu skarżą się na brak właściwej organizacji. Choć stoją w kolejce na prom od niedzieli, mając bramę portu w zasięgu wzroku, to są wyprzedzani przez kierowców, których poddano testom na lotnisku.

Nie wszyscy kierowcy mają tyle cierpliwości, by ze spokojem czekać na swoją kolej wjazdu na prom w kierunku Francji. Brytyjskie media pokazują, że na drodze dojazdowej do Dover i na lotnisku w najlepsze trwa przedświąteczny piknik wśród ciężarówek, gdzie kierowcy gotują potrawy na palnikach gazowych. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej.

Wczoraj protestowano wspólnie przeciwko słabej organizacji. Kierowcy skarżyli się na brak przenośnych toalet, których dostarczono zbyt mało, albo są zapchane. W godzinach wieczornych poinformowano, że ruch zostanie przywrócony o północy. W rzeczywistości nastąpiło to o 7 rano. Kierowcy mogą przedostać się do Francji. Warunkiem jest jednak poddanie się testom na obecność koronawirusa i uzyskanie wyniku negatywnego lub okazanie się wynikiem negatywnym testu przeprowadzonego w ostatnich 72 godzinach.

O świcie kierowcom puściły nerwy. Najbardziej poirytowani są ci, którzy stoją najbliżej portu i widzą, że  w kierunku promu przepuszczani są ci już przetestowani na lotnisku i "omijają kolejkę". Kierowcom polecono by udali się na lotnisko w celu wykonania testu. To było powodem wyjścia na ulice Dover. W obawie o eskalację protestu na przeciw kierowcom wysłano policję. Doszło do przepychanek.

Lorry drivers clash with police over Dover backlog




Komentarze