"Miała swój biznes, restaurację, potem zachorowała, była bezdomna" - co jeszcze wiadomo o Joannie?

Trójka dzieci, mąż, brat, a także własna restauracja - detale z życia Joanny Boruckiej nie opisują wyjątkowo trudnej codzienności przez jaką przechodziła 41-letnia Polka z Londynu zanim znaleziono ją w walizce w jednym z hosteli, w którym mieszkali bezdomni emigranci. Próbę rozwiązania zagadkowej śmierci naszej rodaczki podjął jeden z lokatorów budynku, w którym mieszkały osoby zabrane przez urząd miasta z ulicy.

Sprawą makabrycznego znaleziska w hostelu "Pay and Sleep" w Southall interesują się obecnie nie tylko media z Wielkiej Brytanii, ale również z Polski. Kobieta pochodząca ze Strzegowa, mieszkająca ostatnio w Londynie miała trójkę dzieci. Z informacji pochodzących od osób, które ją bliżej znały wynika, że prowadziła restaurację w zachodnim Londynie.

Kiedy zachorowała i przechodziła sepsę, biznesem zajęli się jej krewni. Z niewiadomych powodów rozstała się z mężem prowadzącym stolarnię, a wkrótce potem trafiła na ulicę. By nie spać pod gołym niebem znalazła schronienie w garażu przy plebanii kościoła na Ealingu. Wtedy pomocną rękę wyciągnął do niej inny emigrant, który zaoferował jej przyjaźń i wsparcie.

Joanna miała mu się potem odwdzięczyć zaproszeniem pod dach otrzymany od lokalnego urzędu. Wspólnie zamieszkali w hostelu, w którym póżniej znaleziono ją martwą. Spędzali razem dużo czasu, dużo też pili alkoholu. Ciało Joanny znaleziono 18 grudnia, a 4 dni później w sieci pojawiło się nagranie video z okresu Świąt Wielkanocnych.

Do dziś video obejrzano 42 tysiące razy. Do tej pory policja nie nawiązała kontaktu z autorem nagrania, który ma kluczowe dla sprawy informacje. Otwarcie opowiada o tym co widział. Zapamiętał, że Joanna "uchylała się przed razami" Arturasa, jak lokatorom hostelu przedstawił się mężczyzna - przyjaciel Joanny.

Przyjaciel Joanny - to według londyńskiej policji Petras Zalynas (l.50), który opuścił Londyn i prawdopodobnie udał się do Niemiec. Według jednego z lokatorów hostelu, Petras Zalynas vel. Arturas - zidentyfikowany jako obywatel Litwy - co tydzień dzwonił do swoich dzieci na Białorusi.

Autor nagrania video - w dalszym ciągu dostępnego na portalu Youtube (14 stycznia 2021 r.) - twierdzi, że ostatni raz widział Joanną Borucką 11 listopada 2020. Z informacji uzyskanych przez Metropolitan Police wynika, że Joanna Borucka widziana była ostatni raz przez inne osoby dwa dni później.

Co było motywem morderstwa, jak zginęła Joanna Borucka i kto jest odpowiedzialny za jej śmierć? Na te pytania odpowiedzi próbują znaleźć detektywi z Metropolitan Police, którzy apelują do osób posiadających jakiekolwiek informacje o życiu Joanny Boruckiej, by zgłaszały się pod numerem 101 w odniesieniu do numeru referencyjnego sprawy CAD 4319/18DEC.

Kobieta w walizce Londyn. Joanna Borucka


 




Komentarze