Rzeźnik "grasował po ulicach szukając ofiary" - wypadło na 21-letnią studentkę!

Żona, dwójka dzieci, praca, wynajęty dom i samochód - czy przeciętne życie jakie wiódł Paweł Relowicz było zbyt monotonne, by domniemany morderca mógł uznać się za człowieka spełnionego i szczęśliwego? Nad tym pytaniem nie będą zbyt długo zastanawiać się oskarżyciele 26-letniego Polaka. Ich zadaniem będzie przede wszystkim przekonanie ławy przysięgłych, by uwierzyli, że mężczyzna skazany za szereg przestępstw o charakterze seksualnym, krążąc nocami po ulicach Hull chciał czegoś więcej! Szukał większych doznań i silniejszych emocji, a w efekcie miał doprowadzić do śmierci Libby Squire! Oskarżony zaprzecza stawianemu zarzutowi gwałtu i morderstwa!

Relowicz, który do Wielkiej Brytanii przyjechał w 2014 r., ma dziś 26 lat. W chwili zarzucanego mu gwałtu i morderstwa był o 2 lata młodszy. Jego dzieci były wówczas w wieku 2 lat (syn) i 3 miesięcy. Opiekującą się nimi żonę poznał w zakładzie pracy. Sąsiedzi z Raglan Street, gdzie zamieszkał, zapamiętali go jaki uprzejmego członka rodziny, który nigdy nie sprawiał żadnych problemów podczas wynajmu mieszkania.

Co innego twierdzi policja, która zdołała powiązać go z szeregiem przestępstw, do których doszło na terenie Hull. Relowicz miał dopuścić się kilku włamań, podczas których ukradł pieniądze, konsolę do gry, laptopa, wibratory, prezerwatywy oraz bieliznę. Proces z tymi zarzutami doprowadził do osadzenia 26-latka w więzieniu. Dziś prokurator próbuje udowodnić, że za dnia przykładny ojciec wieczorami zmieniał się w prawdziwą bestię.

I tak, Relowiczowi zarzuca się obecnie dokonanie gwałtu na bezbronnej 21-latce, pijanej, pozbawionej możliwości nawiązania kontaktu z bliskimi - nie miała ze sobą telefonu komórkowego, a następnie doprowadzenie do jej śmierci, poprzez porzucenie jej, porzucenie osłabionej osoby lub też martwej osoby - ciała do kanału rzecznego okalającego Hull. Tak poważne zarzuty prowadzić mogą jedynie do bardzo surowej kary, w tym dożywocia.

O ile wcześniej wyznaczone terminy rozpraw zmieniane zostały z uwagi na pandemie, z czego zmuszone skorzystać było wiele brytyjskich brytyjskich sądów, tak wczorajsza rozprawa - jedna z wielu w zaplanowanym na 4-tygodnie grafiku, nie odbyła się z powodu obfitych opadów śniegu. Ławnicy powołani do oceny materiału dowodowego nie zdołali dotrzeć do sądu na czas w komplecie. Sędzia przeprosił zebranych w sądzie i wyraził nadzieję, że pogoda w kolejnych dniach będzie łaskawa i pozwoli wznowić proces.

Z uwagi na zła pogodę odwołano również dzisiejszą rozprawę.




Komentarze