Patolog o zmarłej Polce - miała 17 złamanych żeber i pęknięte serce

77-letnia Jadwiga Szczygielska do Szkocji przyjechała w 2013 r. Zamieszkała u syna, który po wypadku podczas pracy wrócił do kraju. Emerytka postanowiła pozostać w Edynburgu ponieważ dobrze czuła się wśród osób poznanych przy jednym z lokalnych kościołów. 18 kwietnia ub.r. znaleziono ja martwą. O morderstwo kobiety oskarżono jej współlokatora, który za £200 miesięcznie pomieszkiwał w sypialni małego mieszkania na jednym z osiedli w Edynburgu.

Ciało martwej 77-latki odnaleziono w piątek 18 kwietnia. Kilka dni później przed sądem Edinburg Sheriff Court stanął jej współlokator, 44-letni Roman Frąckiewicz. Według prokuratora to on widział ją ostatni i to on miał doprowadzić do jej śmierci, a podczas pierwszej rozmowy z policją przekonywał, że dzień wcześniej wspólnie pili alkohol, a kolejnego ranka znalazł kobietę leżącą na podłodze w kuchni.

Patolog badający ciało denatki stwierdził, że doszło u niej do ciężkich obrażeń klatki piersiowej. Miała zapadnięte oba płuca, 17 złamanych żeber, a także pęknięte serce, co doprowadziło do śmierci. Obrażenia nie mogły powstać podczas upadku na skutek zawału serca. Na taką wersję wydarzeń wskazywał oskarżony o morderstwo mężczyzna dzwoniąc do znajomego, by powiadomić go o tym co się wydarzyło.

Podczas wstępnej rozprawy w kwietniu ub.r. Roman Frąckiewicz potwierdził jedynie swoje dane personalne i nie odniósł się do przedstawionego mu aktu oskarżenia. Podczas posiedzenia sądu we wtorek otwierającego proces 44-latek zaprzeczył oskarżeniu o morderstwo.

Zeznający w sprawie Dr Ian Wilkinson, konsultant medyczny, po zapoznaniu się z wynikiem sekcji zwłok stwierdził, że kobieta zmarła "szybko" na skutek działania dużej siły tępym przedmiotem. Porównał przy tym obrażenia odniesione przez denatkę do takich, które powstają podczas wypadku samochodowego.

Policjant Idrees Duffy zeznał, że był obecny na miejscu zdarzenia 18 kwietnia i rozmawiał z Frąckiewiczem przed mieszkaniem w Pirniefield Bank w rejonie Seafield. Zapamiętał, że Frackiewicz "wydawał się lekko poruszony" i "trochę niespokojny". Oskarżony powiedział, że poprzedniej nocy pił z Jadwigą, która była "przyjaciółką" przez 5 lat, i oboje poszli spać osobno około godziny 22:00. Frąckiewicz obudził się o 7 rano i znalazł ją na podłodze - zeznał policjant.

Frąckiewicz, który do Wielkiej Brytanii przyjechał w 2012 roku i pracował w zakładzie oczyszczania miasta podległego pod City of Edinburgh Council, zaprzecza stawianemu zarzutowi morderstwa. Potwierdził, że w nocy z 17 na 18 kwietnia ub.r. przebywał w mieszkaniu Jadwigi Szczygielskiej. Około godz. 14.20 kobieta miała wrócić do domu i już potem go nie opuszczać. Kolejnego ranka Frąckiewicz odebrał dzwoniący telefon Szczygielskiej i powiedział rozmówcy, że "Jadwiga nie żyje".

Proces w toku

Na zdjęciu: Jadwiga Szczygielska (l.77).
 




Komentarze