Wyprosił ją z samochodu kiedy zaczęła się rozbierać i chciała wymiotować

Nie ma żadnych wątpliwości, że w styczniu 2019 r. doszło do spotkania Pawła Relowicza i Libby Squire. Prokurator oskarżający 26-letniego Polaka twierdzi, że jest on odpowiedzialny za gwałt i morderstwo młodej studentki. Materiał dowodowy przedstawiany obecnie w sądzie, podczas zaplanowanego na 4 tygodnie procesu karnego, oceniają powołani do sprawy ławnicy. O przyszłości emigranta, ojca dwójki dzieci, pracującego jako rzeźnik - jego winie lub braku, zdecyduje ława przysięgłych w składzie 5 mężczyzn i 7 kobiet.

W procesie karnym przeciwko Pawłowi Relowiczowi, przerywanym jak dotąd dwukrotnie przez złą pogodę i opady śniegu, przedstawiono już sporo informacji wskazujących na to kim jest domniemany sprawca gwałtu i morderstwa oraz jego ofiara. Przedstawiono też nagrania video z kamer CCTV, mapy sytuacyjne miasta Hull z zaznaczonymi istotnymi lokalizacjami oraz zgromadzone podczas śledztwa zeznania.

Zdaniem prokuratora Paweł Relowicz przed spotkaniem z Libby Squire "wałęsał się po ulicach" szukając "okazji". Oskarżony podczas przesłuchań powiedział policji, że nie zaprosił Squire do samochodu mając intencje o podłożu seksualnym. Przekonuje, że chciał jej pomóc ponieważ płakała i wyglądała na zagubioną. Nie zaprzecza, że 21-letnia studentka była w jego samochodzie. Wyprosił ją jednak kiedy zaczęła zachowywać się irracjonalnie.

Libby Squire będąc w samochodzie Relowicza miała zdejmować ubranie, a kiedy poczuła się źle i zaczęło się jej zbierać na wymioty została z niego wyproszona. Wysiadła w pobliżu placu zabaw. O spotkaniu z młodą kobietą Relowicz opowiedział znajomemu. Zeznania potwierdzające taką wersję wydarzeń przedstawił Dariusz Chrostek, który usłyszał od oskarżonego, że "podwiózł dziewczynę na przystanek autobusowy" oraz, że "próbowała się do niego przystawiać".

Ten sam świadek zeznał, iż wiedział, że Squire zaginęła, ale nie powiązał tego z opowieścią Relowicza o podwiezieniu dziewczyny. Inny znajomy oskarżonego, Rafał Mrówczyński, zeznając powiedział, iż wiedział o tym, że Relowicz zaoferował podwiezienie dziewczyny do domu, ale podczas jazdy samochodem "zaczęła się dziwnie zachowywać". Mrówczyński poradził Relowiczowi, by zgłosił się na policję i opowiedział o zaginionej wówczas dziewczynie.

W materiale dowodowym znalazły się również zeznania sąsiada Pawła Relowicza, który zapamiętał, że dzień po zaginięciu studentki tj. 1 lutego 2019 r. oskarżony czyścił dywaniki w swoim samochodzie. Podczas śledztwa samochód ten przeszukali policjanci. W bagażniku odnaleziono torbę z "sex zabawkami", które określono mianem "zdobyczy" oraz dwie maski halloweenowe - klauna oraz postaci z filmu "Krzyk".

Relowicz zapytany przez policję o torbę stwierdził, że zapomniał o niej. W odniesieniu do jej zawartości uznał, że maski wyniósł z domu, by nie "straszyły" dzieci, a pozostałe przedmioty - choć miał wiedzę o ich istnieniu - nie należały do niego. Podczas składania wyjaśnień utrzymywał, że nie ma nic do ukrycia i odwoływał się do tego, że policja może w każdej chwili sprawdzić kamery CCTV i utrwalony przez nie zapis wydarzeń z miasta Hull.

Proces w toku

Hull - CCTV - sprawa Relowicza




Komentarze