"Był seks między nami - taki zmysłowy" - brak dowodów na morderstwo!

Kolejne dni procesu przeciwko Pawłowi Relowiczowi - nazywanego przez brytyjskie media "rzeźnikiem" - odsłaniają kulisy wydarzeń z 2019 r. kiedy w Hull zaginęła młoda studentka, której nie wpuszczono do klubu, ponieważ była zbyt pijana. Wałęsający się po ulicach Polak przyznał, że powodem do obecności w mieście było "szukanie okazji", ale kiedy odbył stosunek ze spotkaną dziewczyną nie miało to na celu jej zabójstwa, ani krzywdy - "chciałem jej prostu pomóc" - zeznał 26-latek.

Policja z Hull, czy też prokurator nie określił czy w ciele zmarłej studentki odnaleziono materiał biologiczny - próbki DNA pochodzącej z nasienia sprawcy domniemanego gwałtu - pasujący do oskarżonego o jej morderstwo 26-letniego Pawła Relowicza. Zarzuty i akt oskarżenia oparte o powiązanie Relowicza z serią przestępstw o charakterze seksualnym, są zdaniem jego obrońcy bezpodstawne.

Czy to jest możliwe, że "polski rzeźnik" nie zgwałcił jednak Libby Squire, a jedynie odbył z nią stosunek "za zgodą", a policja i prokurator pod naciskiem presji publicznej próbuje mu ten czyn przypisać? Jak do tej pory w procesie, który osądzić ma 5 mężczyzn i 7 kobiet - nie wypowiedział się biegły z zakresu medycyny sądowej, który odpowiedziałby lub potwierdził, że nasienie w ciele kobiety zanurzonej w wodzie na kilka tygodni może przetrwać tak dużo czasu ile minęło od zaginięcia studentki do czasu jej odnalezienia jej ciała?

Paweł Relowicz przyciskany przez prokuratora, który opiera swoje zarzuty o średniej lub niskiej jakości nagrania z kamer CCTV, odpiera zarzuty o dokonaniu gwałtu i morderstwa. Polak nie wypiera się, że spotkał Libby Squire. Twierdzi jednak, że jak zaczęła się rozbierać i zbierało jej się na wymioty - wyprosił ją z samochodu. Podczas kolejnej serii pytań przyznał, że uprawiał z nią seks, ale nie miało to charakteru gwałtu. To był "seks zmysłowy" - twierdzi oskarżony 26-latek.




Komentarze