Zbrodnia na cmentarzu: Morderca bezdomnego Polaka "słyszał głosy"

30 września 2019 r. w grupie bezdomnych zamieszkujących cmentarz Cowgate Cemetery w Dover doszło do zdarzenia, które zakończyło się śmiercią 55-letniego Polaka. Piotr Lacheta odniósł śmiertelne w skutkach obrażenia. Mordercy zadali ofierze ciosy w głowę, kark oraz klatkę piersiową, po czym przeciągnęli ciało 18 metrów, tak by leżało zbyt blisko namiotów. Po półtorej roku od brutalnego morderstwa zapadł wyrok skazujący parę napastników, również bezdomnych.

Podejrzanymi o morderstwo szybko stali się bezdomni, którzy spędzili obok ciała znalezionego na cmentarzu w Dover. Zwłoki Polaka odnalazła para, która przyszła na cmentarz. Wezwano policję, która szybko ustaliła, że ofiara i nocujący w namiotach nieopodal znali się. I to ich właśnie oskarżono o morderstwo Piotra Lachety.

Na ławie oskarżonych zasiedli - 48-letnia Claire Lunn - dziewczyna Polaka oraz 38-letni Justin Burnett. Obydwoje zaprzeczali policyjnym zarzutom, późniejszemu oskarżeniu oraz procesu w sądzie. Po przedstawieniu materiału dowodowego 12 osobowa ława przysięgłych większością głosów uznała oskarżonych za winnych morderstwa Polaka.

Podczas rozprawy oskarżony Burnett obwiniał swoją drugą osobowość o imieniu "Jason" o dokonanie zbrodni. Głos pojawiający się w jego głowie towarzyszył mu od 6 roku życia. To jego "przyjaciel", który "usadowił się w lewej części głowy" i "był tam odkąd ojczym próbował utopić go w wannie".

Burnett podczas rozmowy z pracownikiem socjalnym miał stwierdził, że jego przyjaciel James czasem przejmuje kontrolę nad jego ciałem do tego stopnia, że jest mu całkiem poddany i nic potem nie pamięta. Tak samo miało być tamtego dnia, gdy doszło do morderstwa, nic nie pamięta, a dodatkowo przekonuje, że nie pił alkoholu.

Claire Lunn i Lacheta tworzyli bardzo trudny, pełen przemocy związek. Lunn widziana była z podbitym okiem, o co oskarżała swojego partnera - Lachetę. W dniu kiedy doszło do morderstwa Lunn miała postawione zarzuty o dokonanie napaści na Lachetę. Do morderstwa doszło po libacji alkoholowej, w której udział wzięły 4 osoby.

Obok ofiary i dwojga oskarżonych alkohol tamtego dnia w gronie bezdomnych piła jeszcze Lisa Taylor, dziewczyna Burnett'a. Butelkę wódki dzieliła z Lunn, którą będąc już na "przyjacielskiej i zaufanej stopie" poprosiła Taylor, by ta kupiła jej scyzoryk. Z jego pomocą chciała zniszczyć namiot Lachecie.

Po libacji Burnett udał się wraz z Taylor do jej domu w Deal, gdzie spędzili część dnia, aż do wieczora. Pomimo zaproszenia,. by para została na noc, Burnett zdecydował się wrócić na cemntarz w Dover. Miał z nią wspólnie przesiedzieć tamten wieczór w jej namiocie. Nad ranem odnaleziono ciało Polaka.

Na osobę, która znalazła ciało, wpadła Lunn. Trzymała w ręce butelkę cidera. Najpierw zapytała spotkaną osobę "co się stało?", by po chwili kilkukrotnie zacząć powtarzać "to mój partner, to mój partner...". Ruszyło śledztwo i przesłuchania. Podejrzani zeznali, że nic nie słyszeli. Świadkowie z okolicy zapamiętali krzyk mężczyzny.

Próby wykazania obecności "drugiej osobowości" u oskarżonego Burnetta zostały odrzucone przez ławę przysięgłych. Po 4,5 godzinie dyskusji za zamkniętymi drzwiami parę uznano za winnych morderstwa Piotra Lichoty. Sentencję wyroku wraz z wymiarem kary sędzia przedstawi przed Maidstone Crown Court w najbliższy czwartek.

piotr lichota - zamordowany - winni 2


Na zdjęciu: Justin Burnett i Claire Lunn. Zdjęcie: Kent Police




Komentarze