Beztroski sen wśród marihuany sąd zamienił mu na karę więzienia

Emigranci, którzy na wyspy brytyjskie wybierają się za pracą, często zamiast obiecywanych im lukratywnych interesów lub dobrze płatnej pracy po dotarciu na miejsce nie znajdują szans na spełnienie marzeń. Pozostaje im wówczas przyjęcie "byle czego" za co ktoś będzie chciał im zapłacić. Takie "byle co" dla 25-letniego Litwina stało się początkiem problemów, które zakończyły się pobytem w policyjnym areszcie, wizytą w sądzie oraz karą więzienia. 

Nie dalej jak wczoraj informowaliśmy, że dwaj Polacy z Halifax skazani zostali za uprawę marihuany. Ich praca przyczyniła się do uzyskania 16,51 kg topów o czarnorynkowej wartości ok. £800.000. Jakub Zalewski (l.22), skazany został na 28 miesięcy więzienia, a Mateusz Chwetko (l.22), ma spędzić w więzieniu 31,5 miesiąca. Po zakończeniu wyroków mają być deportowani do Polski.

Podobne czynności - nalot na nieruchomość, aresztowanie i doprowadzenie przed sąd - policja przeprowadziła 6 grudnia ub.r. przy St Matthew Street w Hull. Podczas przeszukania nieruchomości, w której miała być prowadzona uprawa marihuany odnaleziono 25-letniego emigranta z Litwy. Wśród krzewów wysokich na ponad metr rozlokowanych w kilku pokojach zatrzymano Simasa Zalys'a.

Po dokładnym przeszukaniu posesji znaleziono dowody na prowadzenie produkcji w stopniu zaawansowanym. Z roślin o różnym stopniu wzrostu wyprodukować można było ostatecznie suszu o czarnorynkowej wartości dochodzącej do £200.000. W domu znajdowała się pełna instalacja wentylacyjna, nawadniająca i grzewcza, którą zasilano prądem z ominięciem licznika.

Po przeliczeniu wzrastających roślin zapisano, że w jednym z pokoi było ich 41 - ponad 120 cm rośliny, w drugim 36 - rośliny o wzroście ok. 90 cm, a w trzecim - nazwanym "przedszkolem" - 308 roślin o wzroście pomiędzy 10 i 15 cm. Żniwa w tej domowej plantacji odbywały się średnio co 11-tygodni, a to dawało przestępcom spory zysk.

Podczas rozprawy opisano nie tylko wygląd plantacji, ale też zastanego przy niej "emigranta-ogrodnika. Otóz Zalys odwiedził przyjaciela mieszkającego w UK, ale z uwagi na pandemię koronawirusa nie mógł swobodnie opuścić kraju. Znalazł pracę, która jak się okazała - nie była legalna. Według obrońcy Litwina - to nie jego klient założył plantację marihuany, ale on poniesie konsekwencje.

Simas Zalys, który pracował i spał w tym samym miejscu - domu zaadoptowanym na plantację, uznany został za winnego uprawy marihuany, wpisanej na listę narkotyków klasy B. 25-letniego Litwina skazano na 28 miesięcy pozbawienia wolności. Za kradzież prądu skazano go na 4 miesiące więzienia. Zgodnie z decyzją Hull Crown Court - obie kary odbywać będą się równolegle.

Na zdjęciu: Simas Zalys. Fot.Humberside Police.




 




Komentarze