Sprawczyni śmiertelnego wypadku skazana na prace społeczne

Zadaniem sędziów mianowanych w imieniu królowej Elżbiety II jest zasądzanie sprawiedliwych wyroków wobec osób łamiących prawo. Zdarza się, że orzekane wyroki budzą spore emocje. Zwłaszcza jeśli w przekonaniu opinii publicznej lub rodzin osób zmarłych na skutek wypadków lub użycia przemocy zasądzone wyroki są zbyt łagodne. Czy i tak było tym razem? Czy kierująca pojazdem Claire McTaff, która potraciła idącego pieszo 85-letniego Janusza Wojciechowskiego i doprowadziła do jego śmierci, usłyszała wystarczająco sprawiedliwy wyrok?

Do zdarzenia będącego przedmiotem sprawy przeprowadzonej przed Newcastle Crown Court było zdarzenie z września 2018 r. Kobieta kierująca pojazdem osobowym uderzyła w idącego pieszo Janusza Wojciechowskiego (l.85), który szedł na umówioną wizytę lekarską w przychodni Blaydon Primary Care Centre w Gateshead.

Na skutek potrącenia na terenie parkingu przed przychodnią mężczyzna upadł i uderzył się w głowę. Z ustaleń policji wynika, że pojazd prowadzony przez Claire McTaff poruszał się z małą prędkością, a kierująca nim kobieta głośno pokrzykiwała na jedno z dzieci, które znajdowało się wewnątrz samochodu.

Poszkodowanemu pierwszej pomocy udzieliła przechodząca obok zdarzenia pielęgniarka, która była z nim do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Odniesione przez 85-latka obrażenia okazały się być śmiertelne. U mężczyzny stwierdzono wewnętrzny krwotok, który doprowadził do obrażeń mózgu i w efekcie do zgonu następnego dnia.

Na potrzeby wszczętego postępowania przygotowano informacje na temat kobiety będącej sprawczynią śmiertelnego wypadku. Otóż posiadała ona prawo jazdy od 18 miesięcy i nie miała na swoim koncie żadnych wykroczeń. Na co dzień zajmuje się wychowaniem 5 dzieci, a także rodziców wymagających opieki.

Claire McTaff uznana została za winną niebezpiecznej jazdy i doprowadzenie do śmierci idącego pieszo mężczyzny. Prowadząca rozprawę sędzina Julie Clemitson orzekając sentencję wyroku wzięła pod uwagę fakt, iż bliscy zmarłego wybaczyli oskarżonej. Podczas jednego z posiedzeń głos zabrał wnuk zmarłego Polaka udzielając wsparcia oskarżonej.

Kobieta skazana została na prace społeczne, 3 miesiące dozoru policyjnego, a także zakazano jej prowadzenia pojazdów na okres 12 miesięcy. Ben Temple, obrońca Claire McTaff, stwierdził podczas rozprawy, że jego klientka ma "głębokie, trwałe poczucie winy". Dodał, że znała ofiarę i na zawsze zapamięta jego osobę i to jak wyglądał po wypadku.




Komentarze