Poszkodowana emerytka szuka bohaterskiego Polaka, który niósł ją na rękach po kontuzji

W piątek 2 kwietnia, Sally Barrington wraz z partnerem i 16-letnim wnukiem udali się na spacer w okolice parku krajobrazowego Willen Lake. Emerytka postanowiła spróbować swoich sił na drewnianej równoważni. Niestety wyczyn ten zamiast potwierdzenia dobrej kondycji fizycznej i podziwu bliskich zakończył się nieszczęśliwym upadkiem. Konającej z bólu kobiecie pomógł przypadkowy mężczyzna, który wziął ją na ręce i przeniósł 900 metrów w pobliże samochodu. Wspominał przy tym, że w taki sposób w Polsce tuż po ślubie mężowie przenoszą swoje żony przez próg domu.

Poszkodowana najpierw o pomoc poprosiła swojego partnera, który poszedł do samochodu, by wezwać pomoc i znaleźć sposób na przeniesienie rannej bliżej drogi. 16-letni wnuk nie był w stanie udźwignąć osłabionej babci. Kobieta płacząc z bólu wymiotowała. Kilka osób przechodziło obok miejsca zdarzenia, lecz nikt nie wyciągnął pomocnej dłoni.

"Próbowałem się przemieścić, ale byłam zbyt słaba. Zsunęłam się na żwir. Nie mogąc wstać płakałam z bólu. Kilka osób przeszło obok. Nikt nic nie powiedział, a ja byłam zawstydzona spojrzeniami w moją stronę gdy płakałam" - opowiada kobieta, przed którą nagle pojawił się nieoczekiwany wybawca. "Od razu zauważył, że cierpię. Ten miły mężczyzna zaproponował, że zaniesie mnie ponad 900 metrów pod górę na pobocze, gdzie mój partner mógłby mnie zabrać" - powiedziała Sally lokalnym reporterom z MKCitizen.

Artykuł w lokalnej gazecie to nie tylko opowieść o bohaterskiej postawie naszego rodaka, ale też o jego skromności. Odszedł nie przedstawiając się, a nawet jeśli to zrobił to kobieta nie zapamiętała nawet jak ma na imię. Stad powód do publikacji, która - jak ma nadzieje Sally Barrington, pomoże jej odnaleźć "dobrego Samarytanina" i podziękować mu we właściwy sposób. Kobieta zapamiętała jedynie, że mężczyzna zachował zimną krew, żartował i był ubrany w niebieską bluze sportową.

Po dotarciu w pobliże drogi, Sally została odebrana przez partnera, który czekał przy samochodzie. Wspólnie udali się do szpitala na izbe przyjęć, gdzie opatrzono kontuzję kobiety. Okazało się, że potrzaskała sobie kolano, które umieszczono w usztywnieniu. Przez 12 tygodni nie będzie mogła chodzić ani biegać.

"Szukając go napisałam wiadomości na Facebooku. Wywołało to wiele odpowiedzi - ale nie od biegacza. Napisałem również na lokalnym forum Neighbourhood. Chcę mu podziękować i pokazać naszej społeczności, że mimo Covid świeci światło. W tych mrocznych czasach to właśnie te drobne akty dobroci utrzymują nas przy życiu. Przypominają nam o naszym człowieczeństwie.

Do opisywanego zdarzenia doszło w piątek 2 kwietnia ok. godz. 14.00 w na terenie Willen Lake w pobliżu Milton Keynes. Mężczyzna, o którym wspomina Sally miał ok. 180 cm wzrostu, mówił z polskim akcentem, miał na sobie niebieską kurtkę sportową.




Komentarze