Wróciła wolność, wrócił rasizm. Są przeprosiny i darmowy lunch!

Poluźnienie pandemicznych restrykcji, a już wkrótce całkowite ich zniesienie, zbiegło się z nadejściem ciepłych i słonecznych dni. Przełom maja i czerwca 2021 r. na długo zapadnie w pamięć mieszkańców wysp brytyjskich. Znów można wyjść na spacer, na plażę, do pubów i restauracji. Po woli wracają odebrane przez covid swobody. Wracają też przykre incydenty o podłożu rasistowskim, które nie przeminęły wraz z pandemią.

Dzień wolny od pracy (bank holiday monday) oraz powitanie rodziny, która zaledwie dzień wcześniej przyjechała do Wielkiej Brytanii, była dla mieszkańca Soutend-on-Sea (Essex), okazją do wspólnego wyjścia w miasto. Spacer zwieńczony wizytą w barze z widokiem na morze miał być częścią powitania krewnych przybyłych do UK.

Niestety zachowanie jednego z klientów View Bar przy Clifftown Parade zburzyło nastrój osób siedzących na tarasie baru z widokiem na pobliską okolicę. Świadkowie zdarzenia opisują, że dwaj klienci w agresywny sposób wyrazili swoje niezadowolenie z obecności w barze osób pochodzących z innego kraju.

Rodzina pochodząca z Bangladeszu usłyszała, że "ma wracać do swojego kraju". Podstawą do ataku, był fakt, iż osoby te rozmawiały w miejscu publicznym w języku innym niż angielski. W efekcie zaatakowani oraz część gości wraz z dziećmi opuścili lokal. Poszkodowani postanowili odnieść się do sprawy i przy wykorzystaniu serwisu TripAdvisor wystawili  lokalowi negatywną opinię.

"W tej restauracji zostałem poddany niesprowokowanej przemocy na tle rasowym przez innego klienta. Natychmiast powiedziałem o tym menedżerowi, który nie zrobił absolutnie nic. Wstrętny tyran i sprawca był wyraźnie dobrze znany w barze i nieustannie komentował - powrót do własnego kraju. Były tam z małymi dziećmi i rodziną. Doprowadziło mnie to do łez. Menedżer nadal nic nie robił i powiedział, że nie chce żadnych kłopotów. Kierownictwu powinno być wstyd za tchórzostwo i nie poproszenie mężczyzny o odejście" - napisał poszkodowany.

 "W poniedziałek rodzina została wyrzucona z baru przez dwóch mężczyzn, którzy krzyczeli do nich. Ledwo co wysiedli z samolotu w Southend z Bangladeszu. Obsługa baru nie zrobiła nic, by uciszyć tych dwóch mężczyzn i nie przeproszono rodziny za oburzające uwagi pod ich adresem" - stwierdził jeden ze świadków zdarzenia.

Właściciel View Bar - Arjan Dani zapewnia, że nie widział jak zwyzywano jego gości. Przekonuje, że agresywny mężczyzna nie był nigdy wcześniej w jego barze. "Nie było mnie tam, kiedy to się stało. Jednak kiedy wróciłem ze sklepu, podszedłem do niego i spytałem - dlaczego to robisz?"

"Potem przeklinał w moim kierunku. Nigdy wcześniej go nie widziałem. Powiedziałem mu, żeby odszedł i powiedziałem, że ma zakaz powrotu. Przeprosiłem rodzinę. Rozmawiałem z przyjacielem rodziny i powiedziałem im, że mogą wrócić na darmowy lunch lub kolację. Nie tolerujemy rasizmu".




Komentarze