Napaść na kobietę 33-letni Polak tłumaczył "nakazem od boga"

Najpierw spytał o godzinę, a już po chwili rzucił się z pięściami na przypadkowo spotkaną kobietę. Wyrwanym z rąk telefonem uderzył ją w głowę. Zdarzenie, które zakwalifikowano jako napaść seksualną, przerwały przypadkowe osoby. Napastnik zbiegł z miejsca zdarzenia, ale zdołano zrobić mu zdjęcie, które pomogło później w jego zatrzymaniu i doprowadzeniu przed sąd. W zakończonym właśnie procesie Polaka skazano na karę więzienia. Polecono też deportację po zakończeniu odsiadywania wyroku.

Do opisywanych wydarzeń doszło 22 lipca ub.r. w miejscowości Warndon Villages znajdującej się na obrzeżach Worcester. Około godz. 16-stej wzdłuż Grosmont Avenue szła rozmawiająca przez telefon kobieta. W pewnym momencie zauważyła leżącego na ziemi 33-latka, który spytał ją o godzinę. Kobieta zaczęła czuć się nieswojo.

Spotkany mężczyzna podniósł się i zaczął iść za kobietą. Po chwili zabrał jej telefon, którym uderzył ją w głowę. Poszkodowana upadła, po czym napastnik wszedł na ofiarę, przyciskając ją do ziemi. Kobieta krzyczała i próbowała zrzucić z siebie agresora. Kobieta próbowała bronić się parasolką. Napastnik zerwał z niej ubranie. Podrapał ją po klatce piersiowej i twarzy.

Mężczyzna powiedział jej, by "nie krzyczała bo i tak nikt jej nie usłyszy". Niemniej jednak odgłosy dochodzące z miejsca napaści usłyszały dwie osoby, które postanowiły pomóc kobiecie. Jeden z nich podszedł do napastnika, który przerwał atak, a drugi wyjął telefon komórkowy i zdołał zrobić mu zdjęcie. Mężczyzna zdołał jednak zbiec z miejsca zdarzenia.

Poinformowana o napaści policja podjęła poszukiwanie podejrzanego, które doprowadziło do jego zatrzymania. Napastnikiem okazał się 33-letni Robert Pieczykolan, zamieszkały przy Hock Coppice, Warndon Villages (Worcester). Zatrzymano go po 3 godzinach od napaści w pobliżu Trotshill Way.

Podczas przesłuchania Polak powiedział policji, że dopuścił się napaści bo otrzymał takie polecenie od boga. Podczas czynności procesowych miał też stwierdzić, że "jest opętany". W trakcie gromadzenia informacji przed procesem przeciwko Polakowi rozmawiano z jego znajomymi, którzy stwierdzili, że ostatnio zachowywał się dziwnie.

Rozprawa z udziałem oskarżonego Polaka początkowo miał odbyć się w sierpniu ub.r. Odroczono ją jednak ze względu na ogłoszoną pandemię i ograniczone możliwości pracy sądu. Ostatecznie pochodzący z Polski żonaty mężczyzna, który do UK przyjechał w 2012 r., stanął przed sądem w tym miesiącu. Proces zakończono wczoraj wyrokiem skazującym.

Podczas rozprawy sędzia i ławnicy wysłuchali opisu napaści dokonanej przez Polaka. Przedstawiono materiał dowodowy oparty na zeznaniach poszkodowanej i osób, które pomogły kobiecie oraz policji w ujęciu sprawcy. Robert Pieczykolan uznany został za winnego napaści o charakterze seksualnym.

Podczas odczytywania sentencji przypomniano, że oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu już w trakcie pierwszego przesłuchania. Przy orzekaniu wyroku sędzia Jason Aris stwierdził, że nie ma żadnych wątpliwości, iż 33-latek miał w trakcie dokonywania ataku problemy ze zdrowiem psychicznym.

Robert Pieczykolan skazany został na 2 lata i 9 miesięcy pozbawienia wolności. Jego dane personalne trafiły do rejestru przestępców seksualnych. Po odbyciu wyroku zostanie od deportowany do kraju pochodzenia. Będzie to zgodne z jego wolą, którą jest chęć powrotu do Polski i "rozpoczęcie wszystkiego od nowa".

Robert Pieczykolan  2

Na zdjęciu: Robert Pieczykolan, Fot.West Mercia Police




Komentarze