Gonił byłą partnerkę na rowerze, by oblać ją kwasem

Przed sądem Isleworth Crown Court odbyła się rozprawa karna przeciwko 37-letniemu Polakowi, który po rozstaniu z partnerką postanowił ukarać ją w wyjątkowo bolesny sposób. Wiedząc, że kobieta spotyka się z innym mężczyzną postanowił oszpecić ją przy użyciu żrącej substancji. Najpierw przez kilka miesięcy prześladował ją, a następnie śledził i zaatakował oblewając kwasem. Informacji o tym jakiej substancji użyć podczas ataku szukał w Internecie.

47-letnia kobieta, za którą w pościg wdał się jej były partner, może mówić o sporym szczęściu. Substancja żrąca użyta w czasie ataku oparzyła wprawdzie skórę na twarzy, ale nie przedostała się do oczu. Poszkodowana założyła okulary zanim zaatakował ją były partner. Pozostały widoczne blizny, ale wzrok nie ucierpiał.

Zdarzenie, którego przebieg omówiono ze szczegółami przed sądem, miało miejsce 10 września ub.r. ok. godz. 22.45. Przybyszewski, który przez kilka miesięcy prześladował swoją była partnerkę, nie mógł pogodzić się z tym, że zakończyła ona z nim związek. W dniu ataku śledził ją gdy wyszła z domu. Kiedy weszła do autobusu jechał za nim na rowerze.

Kobieta zobaczyła Przybyszewskiego jeszcze zanim wsiadła do autobusu. Powiedziała mu, żeby ją zostawił w spokoju. Chwilę później zadzwoniła do nowego partnera, by ten wyszedł po nią na przystanek autobusowy. Kiedy wysiadła i szła wzdłuż osiedlowej ulicy Przybyszewski dogonił ją i oblał przywiezionym ze sobą płynem w butelce.

Partner kobiety pojawił się na miejscu za późno. Gdy spotkał poszkodowaną Przybyszewski zdołał odjechać. O zdarzeniu powiadomiono policję, która zatrzymała go w miejscu zamieszkania. W sypialni znaleziono butelkę z pomarańczowym płynem. Po zbadaniu okazało się, że nie była to jednak substancja użyta podczas ataku. Substancji, którą Przybyszewski użył w trakcie ataku na byłą partnerkę nie udało się odnaleźć.

W aktach obciążających 37-latka znalazły się jednak inne dowody wskazujące na jego zachowanie wobec byłej partnerki. Otóż załączono tam zdjęcie balonu, który Przybyszewski umieścił przed domem kobiety. Znajdował się na nim napis "Ty k***o, wyleję kwas na twoją twarz, ale dzieci też zapłacą". Do akt dołączono również zdjęcie kurtki jeansowej podziurawionej przez żrącą substancję.

Z zeznań poszkodowanej wynika, że Przybyszewski prześladował ją przez co najmniej 4 miesiące po rozstaniu. Wysyłał do niej obraźliwe wiadomości, a także straszył: "Miej świadomość, że już nigdy nie spojrzysz w lustro". To wszystko pozwoliło oskarżyć go o "narażanie osoby na strach przed przemocą poprzez nękanie, celowe stosowanie żrącego płynu i celowe spowodowanie poważnych obrażeń ciała".

Podczas procesu poszkodowana złożyła zeznania patrząc napastnikowi w twarz. Skarżący Polaka prokurator nazwał to "ogromną odwagą". "To był okrutny i agresywny atak na kobietę z rąk byłego partnera, który po prostu nie chciał zaakceptować, że ich związek się skończył" - stwierdził David Siebler, Starszy Prokurator Koronny w CPS London North.

Przybyszewski zaprzeczał stawianym zarzutom, jednak po przedstawieniu zebranego podczas śledztwa materiału dowodowego, w tym nagrań CCTV na których widać jak jedzie za autobusem, w którym znajdowała się jego była partnerka, uznano go za winnego. Do czasu ogłoszenia sentencji wyroku, co zaplanowano na 29 września, pozostanie w areszcie.





Komentarze