Ciało martwego 47-letniego Polaka przeleżało w mieszkaniu 3 miesiące

28 maja w jednym z mieszkań w budynku w miejscowości Clayton w pobliżu Bradford znaleziono ciało martwego mężczyzny. Choć podejrzewano kim może być nieboszczyk tak jego formalną identyfikację udało się przeprowadzić dopiero po porównaniu odcisków linii papilarnych. Zwłoki odkryte przez pracownika budowlanego były bowiem w tak złym stanie, że była to jedyna metoda możliwa do zastosowania w celu potwierdzenia personaliów. Nad ciałem unosiły się muchy.

Badanie linii papilarnych potwierdziło, że ciało odnalezione w marcu przez pracownika zajmującego się remontem dachu budynku w Clayton w pobliżu Bradford, należało do 47-letniego Pawła Łaszniewskiego. Mężczyzna był lokatorem nieruchomości należącej do Aspoire Housing od września 2020 r. Z uwagi na osobiste problemy miał przydzielonego pracownika socjalnego.

W trakcie badania okoliczności towarzyszących śmierci Polaka ustalono, że już w lutym sąsiedzi zaniepokojeni byli dokuczliwym zapachem dochodzącym z mieszkania zajmowanego przez 47-latka. Nikt nie odpowiadała na pukanie. Mimo wszystko nie podjęto decyzji o wyważeniu drzwi. Dopiero kilka tygodni później podczas remontu dachu dokonano makabrycznego odkrycia.

Pracownik budowlany zawiadomił policję o tym ,że przez skrzynkę na listy dostrzegł leżące na podłodze ciało. We wskazane miejsce patrol w celu sprawdzenia uzyskanych informacji. Po wyważeniu drzwi wewnątrz mieszkania odkryto rozkładające się zwłoki. Obecna na miejscu policjantka Eloise Bowen stwierdziła, że był to " najgorszy zapach z jakim miała styczność podczas 10-letniej służby".

Ciało denata było w tak dalekim stanie rozkładu, że patolodzy przeprowadzający sekcję zwłok mieli problem z ustaleniem przyczyn śmierci. Ustalono jednak, że przed śmiercią Polak był uzależniony od alkoholu. Podczas oględzin mieszkania w kuchni znaleziono butelkę po wódce. Na ścianach znaleziono ślady krwi i odchodów. Policjantka napisała w raporcie, że "nie zauważyła śladów walki".

Podczas postępowania wyjaśniającego okoliczności śmierci Polaka odczytano oświadczenie Amy Jones, koordynatorki Aspire Housing. Stwierdziła ona, że ​​4 lutego sąsiad skontaktował się ze spółdzielnią mieszkaniową, by zgłosić, że po parkingu w strugach deszczu chodził mężczyzna w bieliźnie. "Zranił się podczas upadku i nie mógł wrócić do mieszkania. Wyraźnie pił w tym czasie"  – dodała.

Amy Jones zdecydowała o tym, by odwiedzić lokatora. Kiedy była na miejscu ale nie otrzymała odpowiedzi na pukanie do drzwi. Skontaktowała się więc z policją, która powiedziała, że ​​"był znany z problemów alkoholowych". Policja nie miała uprawnień do wejścia na teren posesji. Paweł Łaszniewski widziany był wówczas przez okno. Podczas kolejnej kontroli przeprowadzonej 10 lutego Polak przepraszał za spowodowanie wcześniejszych zakłóceń.Ustalono wówczas, że niedawno stracił pracę. Korzystał z pomocy od lokalnej organizacji charytatywnej.

Prowadzący postępowanie wyjaśniające Andrew Barkley, starszy koroner z North Staffordshire, stwierdził, że na podstawie ustalonych okoliczności śmierć 47-latka miała związek z alkoholem. "Jest to możliwe, jednak nie mamy na to dowodów" - dodał, zamykając sprawę .

 




Komentarze