Polka wygrała odszkodowanie £5.000 za zwolnienie z pracy "po wypiciu alkoholu"

Firma, która zwolniła Małgorzatę Królik, oparła swoją decyzję na tym, że pracownica złamała jedną z naczelnych zasad o "braku tolerancji dla alkoholu". Polce zarzucono, że przyszła na popołudniowa zmianę będąc pod wpływem alkoholu. Miała zachowywać się inaczej niż zwykle i zagrażać tym samym innym pracownikom szkockiej fabryki produktów rybnych. Zwolniona z pracy kobieta poskarżyła się na pracodawcę do sądu pracy i wygrała odszkodowanie.

Małgorzata Królik w fabryce Young w Livingstone pracowała przez 11 lat. W sierpniu ub.r. odnotowano incydent z jej udziałem, po którym zarzucono jej, iż przyszła do pracy po spożyciu alkoholu. Kobieta nie ukrywająca, że ma problem z alkoholem próbowała tłumaczyć pracodawcy, że 3 piwa wypiła o 5 rano, a zatem na 9 godzin przed rozpoczęciem popołudniowej zmiany. Ten argument nie powstrzymał decyzji o zwolnieniu z pracy.

Z tym samym argumentem "o wystarczającej ilości czasu jaki minął od spożycia piwa do rozpoczęcia pracy" Polka udała się do sądu pracy, który uznał zażalenie za zasadne. Sędzia stwierdził, że wypicie przez kobietę 3 piw na 9 godzin przed pracą jest podobne do sytuacji w jakiej ktoś może napić się podobnego trunku wieczorem przed rozpoczęciem porannej zmiany np. o 9 rano i pracodawca go wówczas nie zwolni.

Polka przyszła do pracy na zmianę, która miała trwać od godz. 14 do 22-giej. Krótko po pojawieniu się w fabryce wezwana została na spotkanie z przedstawicielem pracodawcy. Straciła panowanie gdy powiedziano jej, by rozważyła zwolnienie się z pracy, ponieważ rozpocznie się konserwacja linii produkcyjnej gdzie na co dzień pracowała. Kiedy rozpłakała się, menadżer Roland Piekmans przytulił ją i wyczuł alkohol.

Pracownica zapytana została o to czy piła alkohol? Potwierdziła, że wypiła 3 piwa idąc spać ok. 5 nad ranem. Po złożeniu tych wyjaśnień spotkała się z kolejną osobą - Jamie lidden, menadżerem ds. Health and Safety, która powiedziała, że powodem rozmowy jest "stan nietrzeźwości". Małgorzata Królik próbowała przekonywać, że wypiła jedno piwo, nie trzy ponieważ chciała w ten sposób szybciej zasnąć.

By potwierdzić "stan nietrzeźwości" Polce zaproponowano wzięcie udziału w teście z pomocą alkomatu. Kiedy przyznała, że spożywała alkohol oraz, że ma problem z alkoholem zrezygnowano z wykonania testu. Podczas przeprowadzonego później postępowania wyjaśniającego zapewniała, że "nie była pijana, a jedynie czuć było od niej alkohol".

Pomimo starań o utrzymanie pracy Polka została zwolniona za złamanie zasady przyjętej przez jej pracodawcę mówiącej o "braku tolerancji dla alkoholu". Ostatecznie została zawieszona, a następnie zwolniona za rażące wykroczenie. Po utracie pracy Małgorzata Królik postanowiła zwrócić się do sądu pracy, który po zapoznaniu się ze  sprawą przyznał Polce odszkodowanie w wysokości £5.454,29.

W trakcie argumentacji podjętej decyzji ze strony sądu padło stwierdzenie, że pracodawca założył, że Małgorzata Królik była pod wpływem alkoholu, ponieważ "zachowała się niewłaściwie". "Nie było rozsądne, aby pozwany uznał, że powódka na tej podstawie stanowi zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa dla siebie lub innych pracowników bez dalszego dochodzenia" – podsumował sędzia Sądu Pracy Jude Shepherd.




Komentarze