Dziecku rezydentów, urodzonemu w UK, odmówiono prawa stałego pobytu na wyspach brytyjskich!

15-miesięczna Viola urodziła się w Wielkiej Brytanii. Rodzice postanowili zabrać ją na krótkie wakacje do rodzinnego kraju - Stanów Zjednoczonych. Po powrocie na wyspy brytyjskie spotkały ich nieprzyjemności związane z przejściem punktu kontroli paszportowej. Urzędnicy celni po sprawdzeniu dokumentów stwierdzili, że ich dziecko nie ma prawa stałego pobytu w UK. Może jednak skorzystać z półrocznej wizy turystycznej.

Charles Kriel (l.56) i jego narzeczona Katharina Viken byli zszokowani zaistniałą sytuacją. Dziecku, które przyszło na świat w Wielkiej Brytanii, odmówiono prawa wjazdu na wyspy brytyjskie choć posiadało ważny paszport. Niestety jak się okazało rodzice postarali się o rezydenturę, ale ich dziecku odmówiono wydania takiego dokumentu.

Wobec 15-miesięcznej Violi Home Office okazał się być wyjątkowo bezwzględny. Dziecko może wjechać na terytorium Wielkiej Brytanii, musi posiadać wizę i nie może podejmować pracy ani też korzystać ze świadczeń publicznych takich jak bezpłatna służba zdrowia. Dokument uprawniający do pobytu w kraju należy odnawiać co pół roku.

Zszokowani rodzice postanowili nagłośnić sprawę. Opisano ją w brytyjskim The Indepentend. Dr Charles Kriel jest z pochodzenia Amerykaninem, który pracuje jako doradca dla brytyjskiego rządu. W Wielkiej Brytanii mieszka od 1990 roku. Jego narzeczona jest Norweżką, a w UK mieszka od ponad 10 lat. Para wraz z dzieckiem zamieszkała w Southwark, na południu Londynu.

Dr Charles Kriel decyzję Home Office ocenia jako dalece bezduszną, niesprawiedliwą i krzywdzącą. Prawnik z zakresu prawa imigracyjnego Shoaib Khan uważa, że dziecko urodzone przez matkę pochodzącą z kraju ze strefy EEA powinno tak jak i ona mieć prawo do bezproblemowego uzyskania prawa do stałego pobytu. "To jedna z setek pozbawionych sensu spraw, które nie powinny zaistnieć" - ocenia prawnik.

Home Office poproszony o komentarz do sprawy odmówił odniesienia się do konkretnego przypadku zasłaniając się przyjętą polityką nie omawiania publicznie pojedynczych przypadków.




Komentarze