Eko-idioci zablokowali ulice w centrum Londynu

Kilkukrotnie ponawiana blokada drogi M25 i szeregu dróg dojazdowych do obwodnicy Londynu nie wystarczyła eko-anarchistom skupionym wokół ruchu "Insulate Britain". Determinacja manifestujących, pomimo licznych aresztowań i przesłuchań z udziałem policji, zaprowadziła uczestników protestów w głąb Londynu. Dziś rano zablokowane zostały 4 główne arterie miasta, w tym Blackwall Tunnel, Hanger Lane, Wandsworth Bridge i Arnos Grove. W ulicznych korkach utknęły tysiące samochodów.

W połowie września protestujących nazywano eko-anarchistami. Po szeregu blokad, które zdezorganizowały codzienność tysięcy osób, nazywani są już dziś "eko-idiotami". Co ciekawe, nie inaczej piszą dziś o nich brytyjskie media, które nazwy tej używają bez stawiania cudzysłowia. Upór protestujących wyzwala coraz większą frustrację u osób, które zmuszone są do stania w blokadach drogowych, co kończy się dezorganizacją zaplanowanego dnia.

Podczas sierpniowych i wrześniowych blokad, protestujący blokowali drogi na obrzeżach miasta tj. drogę M25 znaną jako obwodnicę Londynu oraz jej drogi dojazdowe. Każdorazowo na miejscu pojawiała się policja, która w drodze mediacji i aresztowań starała się udrożnić główne szlaki komunikacyjne wokół stolicy. Dziś rano blokady powstały przy głównych ciągach komunikacyjnych. Działania protestujących wyglądają na z góry zaplanowane.

W art.pt.: "Wasze protesty powodują więcej zanieczyszczeń niż wam się zdaje" opisaliśmy spotkanie przypadkowego kierowcy z protestującymi. Mężczyzna, który wyszedł z pojazdu wdał się w dyskusję z uczestnikami blokady próbując przemówić im do rozsądku. W rozmowie zarzucił on "eko-anarchistom", że wybrali złe miejsce do urządzenia protestu. Pytał o to "dlaczego protestu nie zorganizowano pod siedzibą parlamentu?" Zdarzenie nagrano, a film trafił do sieci.

Tym razem uwagę mediów, jako przykład osoby będącej ofiarą dezorganizacji dnia poprzez blokadę dróg w centrum miasta, stała się kobieta, która zmierzała do szpitala, do chorej 81-letniej matki. Próbowała ona przemówić protestującym do rozsądku i nalegała, by odblokowano drogę. Była wyraźnie poirytowana i ze łzami w oczach prosiła, by umożliwiono jej przejazd. "Jest w karetce. Jedzie do szpitala. Jak możecie być takimi ignorantami?" - pytała retorycznie.

Policja każdorazowo powiadamiana o protestach tłumaczy, że "nie ma uprawnień do powstrzymania ekoprotestujących przed zatrzymaniem arterii komunikacyjnych". Opisane wyżej blokady pojawiły się na ulicach Londynu w zaledwie 24 godziny po tym, jak Boris Johnson i Priti Patel zagrozili ekoprotestującym karą sześciu miesięcy więzienia za uczestnictwo w kolejnych blokadach. Protestujący domagają się izolacji (ocieplenia) 29 milionów domów do 2030 r.



 




Komentarze