Na wezwanie Borisa Johnsona odpowiedziało zaledwie 127 kierowców

"Kryzys, jaki kryzys?" - premier zaprzecza, by miał miejsce chaos w łańcuchu dostaw. Czym zatem są braki towarów w sklepach i kolejki przed stacjami benzynowymi? Szef rządu uważa, że gospodarka "dochodzi do siebie po okresie pandemii i przechodzi obecnie na wyższe płace". Boris Johnson przyznał podczas konferencji Partii Konserwatystów w Manchester, że tylko 127 zagranicznych kierowców ciężarówek złożyło wniosek o wizy awaryjne. Mimo wszystko "tegoroczne święta będą lepsze niż poprzednie".

W czym tegoroczne święta Bożego Narodzenia mają być lepsze od poprzednich? Premier nie wyjaśnił tego stwierdzenia, za to podkreślił, że kraj jest obecnie w punkcie zwrotnym. Dodał również, że "firmy są odzwyczajane od taniej siły roboczej". Obserwowane zakłócenia w gospodarce porównał do "przebudzenia olbrzyma" i stwierdził, że tego należało się spodziewać po ożywieniu światowej gospodarki i "zasysaniu popytu".

Zapytany o to czy obecną sytuację można nazwać "kryzysem" zaprzeczył. Przyznał jednak, że święta Bożego Narodzenia mogą być lepsze w tym roku od poprzednich, którym w obliczu pandemii towarzyszyły obawy o ciągłe niedobory. Podkreślił, że istnieje wsparcie dla osób, które borykają się z presją z uwagi na rosnące rachunki za energię i inne koszty utrzymania.

W związku z kryzysem narastają napięcia między ministerstwami i biznesem, a minister spraw zagranicznych Liz Truss ostrzega, że ​​to firmy będą winne, jeśli sezon świąteczny zostanie zniszczony przez niedobory i wzrost cen. The Telegraph powołując się na źródła rządowe podał, że brytyjskie firmy opierały swój sukces o tanią siłę roboczą i nie zaplanowały zmian, z którymi obecnie przyjdzie im się zmierzyć.

 




Komentarze