Zabójca trójki Słowaków płakał po odczytaniu wyroku

Skręty z marihuaną, piwo i gin - tak zaprawiony 26-latek wsiadł za kierownicę czarnego Forda Rangera, po czym zaledwie po 7 minutach jazdy uderzył w Renault Megane zabijając trójkę podróżujących nim Słowaków z Peterborough. Tommy Whitmore przyznał się do spowodowania tragicznego w skutkach wypadku i doprowadzenia do śmierci trójki osób. To umożliwiło przeprowadzenie i zakończenie procesu w zaledwie 5 tygodni od tragedii.

Tommy Whitmore, zamieszkały przy Stonegate w Cowbit, w pobliżu Spalding, do stawianego mu zarzutu przyznał się tak szybko jak było to możliwe. Nie próbował uniknąć odpowiedzialności karnej. Nie oddalił się też z miejsca wypadku. Tuż po zderzenie czołowym policja odnalazła go siedzącego na metalowej barierce ochronnej przy drodze.

Policja prowadząca dochodzenie ustaliła jak wyglądał dzień Whitmore'a. 13 kwietnia 26-latek obudził się ok. 3.30. Zapalił wówczas pierwszego skręta. Po całym dniu pracy w Hitchin (Hertfordshire) wrócił do domu w pobliżu Spalding. Tam kolejny raz sięgnął po marihuanę. Wieczorem poszedł z dziewczyną do restauracji, gdzie wypił dwa małe piwa.

Później udał się do klubu, gdzie pił Guiness'a i gin. Był tam z dziewczyną i jej rodzicami. Partnerka widząc w jakim jest stanie doradziła mu, by nie wsiadał za kierownicę. Whitmore zignorował poradę. Jak tylko ukochana odjechała z rodzicami ruszył w kierunku A1139. Po przejechaniu 470 metrów uderzył w pojazd Słowaków. Cała trójka zginęła na miejscu.

26-latek przewieziony został do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badania. Wynik potwierdził, że był pod wpływem alkoholu i narkotyków. W obu przypadkach przekroczył dozwolone limity. Podczas zakończonej w dniu wczorajszym rozprawy przed Cambridge Crown Court Withmore skazany został na 8 lat i 4 miesiące pozbawienia wolności. 26-latek płakał wychodząc z sali sądowej.

Więcej informacji w kolejnym wydaniu The Polish Telegraph

Na zdjęciu: Tommy Whitmore (l.26), Marko Makula (l.22), jego narzeczona Jana Kockova (l.21) oraz jej brat Tomas Kocko (l.19).


 




Komentarze