Brexit nic nie znaczy! Brexit doesn't mean nothing!

Inwestycje budowlane, nowe osiedla mieszkaniowe, nowe drogi, nowe szkoły, masa dostępnych od zaraz miejsc pracy - to wszystko przekonuje, że planowane wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie znaczy tak na prawdę nic. Pozbawieni głosu emigranci - obliczono, że na wyspach brytyjskich przebywało ich w dniu głosowania blisko 3 miliony - już zdecydowali. Brytyjski rząd nie zagra nimi jako kartą przetargową. Decyzja została podjęta. Ci, którzy chcieli już wrócili do swoich rodzinnych krajów. Najsilniejsi i najzdolniejsi - zostali. Pomogą współtworzyć nową Wielką Brytanię!

Na wyspach brytyjskich jest wiele osób, które zostały pominięte przy podejmowaniu decyzji o wyjściu lub pozostaniu w Unii Europejskiej. Nie zostało udzielone im prawo do głosownia podczas referendum, od które zależeć może przyszłość kraju, w którym mieszkają wraz z rodzinami. Oni pierwsi mogliby powiedzieć, że Brexit nic nie znaczy - tak samo jak oni nie znaczyli nic podczas głosowania dla ustawodawcy - brytyjskiego rządu, który ogłosił referendum w sprawie Brexit.

Kim są Ci, którzy twierdzą, że Brexit nic nie znaczy? To osoby, które na wyspach brytyjskich mieszkają od lat, mają tu własne firmy, spłacają kredyt na dom lub samochód, a ich dzieci uczęszczają do brytyjskich szkół. To emigranci, często całe rodziny, choć dużo jest też tzw. par mieszanych. Jedne z miłości, inne z rozsądku lub dla ważnego dokumentu uprawniającego do pobytu w krajach unii. Doliczono się, że na wyspach przebywa 3 miliony emigrantów z terenu UE.

 Negocjacje w sprawie Brexit'u miały za zadanie opracowanie - omówienie i spisanie - warunków na jakich Wielka Brytania opuści struktury Unii Europejskiej. Miesiącami media straszyły swoich czytelników, że po Brexit'cie czekają ich spore kłopoty. Brytyjskie prawo jazdy nieważne w Europie, obowiązkowa zielona karta przed wyjazdem z UK do UE, pozwolenie na pobyt z UK, zakaz podejmowania pracy w UK, kolejki na granicach i wzrost cen produktów importowanych.

Na początku listopada br. poinformowano, że rozmowy są już na finiszu. Zebrano zasady na jakich Wielka Brytania wyjdzie ze struktur jako pierwszy kraj w historii Unii Europejskiej. Powstały dokument stał się bazą do dodatkowych problemów. Rząd pod przywództwem Theresy May opuściło kilku ministrów. Ze swojej funkcji zrezygnował minister ds. Brexitu i szef ministerstwa pracy i emerytur, twierdząc, że dokument omawiający wyjście „nie szanuje wyniku referendum”.

Co czeka więc 3 miliony emigrantów, którzy przebywają na wyspach brytyjskich? Otóż będą musieli poddać się obowiązkowej rejestracji, by uzyskać status osiedleńca. Rejestracja jest płatna – przerzuca koszta zgromadzenia danych na emigrantów. Powstały spis pozwoli zweryfikować ilu tak na prawdę przybyszów z europejskich krajów mieszka w Wielkiej Brytanii. Zakończy to rozmowy na temat emigrantów i roli jaką odgrywają w publicznej dyskusji.

Przed referendum w sprawie Brexitu informowano, że emigranci są obciążeniem dla budżetu.


Media przytaczały wypowiedzi polityków, którzy nie szczędząc słów krytyki twierdzili wręcz, że to przyjezdni ponoszą winę za brak pracy i kolejki w przychodniach. Wiosną tego roku obliczono, że przeciętny emigrant łoży do budżetu państwa więcej niż Brytyjczyk. Dodatkowo obawy o przyszłość po Brexit'cie sprawiły, że sporo emigrantów wyjechało i brakuje rąk do pracy.

Reasumując więc to co zostało osiągnięte przy okazji dyskusji o wyjściu z Unii Europejskiej jednoznacznie można stwierdzić, że Brexit nic nie znaczy. Nie będzie masowych wysiedleń, nie będzie deportacji. Fakt, Wielka Brytania nie każdemu przyznaje status pobytowy „right to reside”, ale to nic nowego. Będzie nowy obowiązkowy spis emigrantów, tak jak przed laty rejestrować musiał się każdy nowo przybyły pracownik w systemie WRS.

Tak więc jeszcze raz można stwierdzić, że Brexit nic nie znaczy. Dla rządu prowadzonego przez konserwatystów dyskusja nad opuszczeniem Unii Europejskiej dały szanse na wydłużenie pobytu u sterów. Zyskano dodatkowe lata, kilka kolejnych miesięcy. Po licznych przetasowaniach wizerunek rządu osłabł. Zyskała na tym Partia Pracy, która opowiada się za pozostaniem w Unii Europejskiej i rozpisaniem drugiego referendum.

 Emigranci, którzy obawiali się skutków Brexit'u już wyjechali. Niektórzy byli tak zdesperowani przy podejmowaniu decyzji, że sprzedali domy i wrócili z rodzinami do swoich krajów. Pozostali, ci którzy są najbardziej odporni na złorzeczenie polityków. Pozostali, by razem współtworzyć nową Wielką Brytanię. Co ich czeka? Kolejne przepisy, do których będą musieli się dostosować tak jak wtedy kiedy po raz pierwszy tu przyjechali.




Komentarze