Prace publiczne dla Polaka za groźby „nagiej zemsty”

41-letni Polak groził swojej byłej partnerce, że ujawni jej nagie zdjęcia. Grzegorz Radajewski po rozejściu się z Anną Szczepaniak straszył, że pokaże posiadane roznegliżowane zdjęcia jej znajomym i rodzinie. Jednego dnia kobieta odebrała 45 wiadomości głosowych, które przeraziły ją do tego stopnia, że o całej sprawie powiadomiła policję.

„Revenge porn” - to forma zastraszania drugiej osoby poprzez wykorzystanie i upublicznienie posiadanych fotografii lub filmów przedstawiających nagie ujęcia lub moment współżycia. Od 2015 r. ta forma zastraszania została ujęta odrębną regulacją prawną, która w skuteczny sposób ma chronić potencjalne osoby przed ujawnieniem kompromitujących i wstydliwych dla niej materiałów foto lub video.

Po taką właśnie formę zemsty za rozstanie sięgnął Grzegorz Radajewski, szukając sposobu na zemstę na byłej partnerce. Porzucony mężczyzna dzwonił wielokrotnie do swojej byłej kochanki. Kiedy ta odrzucała rozmowę nagrywał się na automatyczną sekretarkę. Dostarczał tym samym pokrzywdzonej materiałów obciążających własną osobę.

Kobieta postanowiła o swoim wyjątkowo stresującym położeniu powiadomić policję. Opowiedziała o byłym partnerze i tym co robi po rozstaniu. Policjanci postanowili przekonać się na własne „oczy i uszy” czy kobieta ma naprawdę miejsce? Przygotowano zasadzkę, w którą 41-latek wpadł niemalże modelowo. Kolejny raz zadzwonił do byłej partnerki.

Rozmowie telefonicznej przysłuchiwali się szkoccy policjanci, którzy o asystę poprosili tłumacza. Słowa wypowiadane przez Polaka były im tłumaczone na żywo. Zebrano w ten sposób niepodważalny materiał dowodowy, który posłużył później do sporządzenia aktu oskarżenia. Zastraszona kobieta została wysłuchana i zrozumiana bez cienia wątpliwości.

Radajewski pracujący jako kierowca w Edynburgu podczas spotkania z pracownikiem socjalnym stwierdził, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Swoje zachowanie w dniach od 16 do 20 marca 2018 r. wobec byłej partnerki ocenił jako „nic złego”. Jego zdania nie podzielił jednak Sheriff Gillian Wade, który dał wiarę przedstawionemu w sądzie materiałowi dowodowemu.

Podczas rozprawy prawnik występujący w obronie oskarżonego próbował tłumaczyć, że Radajewski podejrzewał, że partnerka zdradza go z innym mężczyzną. Roczny związek rozpadł się w lutym 2018 r. i to właśnie domniemana zdrada miała być wstępem do późniejszego zachowania Polaka.

Radajewski został uznany za winnego zarzucanego mu prześladowania byłej partnerki. Zgodnie z wyrokiem orzeczonym przed Perth Sheriff Court ma odbyć 250 nieodpłatnych godzin prac publicznych. Zobowiązano go również do 18 miesięcznego powstrzymania się od nawiązywania jakichkolwiek kontaktów z Anną Szczepaniak.




Komentarze