Harlow: Terminus House - biurowiec, w którym mieszkają najbiedniejsi

Harlow to miejscowość w południowej Anglii na terenie hrabstwa Essex. Miasto nie ma ostatnio zbyt dobrej opinii. Wszystko za sprawą szeregu brutalnych zbrodni, których świadkami są jego mieszkańcy. W ostatni piątek wieczorem ugodzono tam nożem 18-latka. Z ulicy zabrało go pogotowie lotnicze. Policja zwiększyła patrole dokonując 150 zatrzymań i przeszukań. 

Terminus House to 14 piętrowy wieżowiec, w którym od 1960 r. mieściły się powierzchnie biurowe. Dziś na korytarzach słychać płacz dzieci i krzyk dorosłych. Mieszka tu kilkaset osób, a wśród nich 25 po wyrokach z odsiadką w więzieniu. Przydzielone im pokoje nie mają łazienek, kuchni ani jadalni. Całe życie toczy się w pomieszczeniach, gdzie kiedyś stały biurka i stoły urzędników. 

Trafiają tu lokatorzy, którzy z różnych względów nie mieli szans na zamieszkanie w normalnych warunkach. Są to ludzie po eksmisjach, które powodowane były nie płaceniem czynszu. Spora część osób kręcących się po korytarzach nawet tu nie mieszka. Obcy przychodzą, by kupić i zażyć narkotyki. Życiu lokatorów przygląda się 100 wysokiej jakości kamer CCTV. 

Pierwsi lokatorzy w Terminus House umieszczeni zostali w kwietniu 2018 r. Po 10 miesiącach policja przygotowała raport dotyczący liczby przestępstw w okolicy Terminus House i Terminus Street. W bezpośredniej bliskości tego budynku odnotowano 45% wzrost przestępstw. W promieniu 500 metrów liczba zdarzeń o charakterze kryminalnym wzrosła o 20% i wyniosła 500 odnotowanych zdarzeń. Ponad 100 zdarzeń zakwalifikowano do przestępstw seksualnych.

Losami spokojniejszych lokatorów Terminus House, lokowanymi tam samotnymi matkami z dziećmi, zainteresowali się dziennikarze brytyjskich stacji telewizyjnych i gazet. Pokazano reportaże, w których widać kilkuletnie dzieci bawiące się na parkingu samochodowym. Placu zabaw nie planowano w miejscu, gdzie niegdyś mieściły się biura. I tak jest do dziś. Matki obawiają się wychodzić ze swoich pokoi nawet za dnia. Na korytarzach zalegają narkomani. Na ścianach i podłodze często widać strzykawki i krew.

Mieszkańcy Harlow obawiają się lokatorów z Terminus House. Za każdym razem gdy media donoszą o jakimś zdarzeniu z udziałem mieszkających tam osób podnoszą się głosy, w których dominują negatywne komentarze. Płyną z nich właściwe sugestie, aczkolwiek wydaje się, że nikt nie słucha głosu rozsądku. Otóż mieszkańcy Harlow domagają się, by w budynku Terminus House umieścić całodobową ochronę.

Nie jednego, a kilku wyszkolonych i uzbrojonych pracowników, którzy na stałe pilnowali by porządku. Dodatkowo wspomina się o tym, by zamontować bramkę do wykrywania niebezpiecznych metali. Tak by z powodzeniem wyeliminować noże i inną broń. Oczywiście to kosztuje, ale wraz z pomysłami na zmianę idzie też sugestia kto miałby za to zapłacić? Wskazuje się na spółdzielnie mieszkaniowe i londyńskie gminy, które w Terminus House lokują swoich  najgorszych lokatorów. O budynku mówi sie, że jest „ludzkim magazynem”, gdzie lądują najgorsi.

W Harlow w 2016 r. 16-latek zabił 40-letniego Arkadiusza Jóźwiaka. Tylko za to, że odezwał się po polsku.




Komentarze