Zaszczepili mi dziecko na coś zupełnie innego niż powinni!

Synek urodził się na wyspach. To moje pierwsze i jak dotąd jedyne dziecko. Oboje z mężem zastanawialiśmy się nad przedstawionym nam programem szczepień. Pamiętając, że sami byliśmy zaszczepieni, nie mieliśmy nic przeciwko. Jednak to co nas spotkało napiętnowało nasze codzienne życie. Mamy w domu wygaszone dziecko, poszczepienną niemowę.

Ciąża przebiegła bez żadnych problemów. Lekarze nie widzieli żadnych komplikacji, a synek urodził się w terminie. Wszystko przebiegło prawidłowo. Nie uciekałam do porodu za granicę. Nie słuchałam zbytnio tego o czym mówiły wówczas koleżanki, że warto pojechać na kilka miesięcy do Polski, urodzić i wrócić. Nabrałam pewności, że mi i dziecku nic nie grozi.

Dochodzące z Polski informacje, a ostatnio nawet te o brytyjskim niemowlęciu o imieniu Alfie, były jak hamulec bezpieczeństwa. Nigdy go jednak nie pociągnęłam. Na wyspach brytyjskich można bowiem bez żadnych komplikacji prawnych odmówić przeprowadzenia szczepień. Problemy mogą, ale warto podkreślić, że nie muszą, wystąpić podczas dorastania dziecka i jego relacji z innymi dziećmi podczas uczęszczania do przedszkola.

Otóż mogą to być problemy z przyjęciem do przedszkola, ale to tylko w tych placówkach, gdzie restrykcyjnie kontroluje się i to dosłownie wszystko. Począwszy od wagi dziecka, jego zdolności poznawczych określonych na podstawie wstępnej obserwacji oraz języka w którym mówią rodzice. Wiele przedszkoli tego nie sprawdza, ale są takie, gdzie jest to podstawą do przyjęcia malucha do grupy.

Nasz synek został zakwalifikowany do programu szczepień po tym jak nie wnieśliśmy żadnego sprzeciwu. Pierwszy raz ukłuto go podczas podawania witaminy K. To dostają wszystkie dzieci, które przychodzą na świat. Mówi się, że na wzmocnienie. Kolejna szczepionka miała być przeciwko gruźlicy. Jak się jednak okazało dostał coś innego - na pneumokoki. Od tamtej pory zaobserwowaliśmy pewne zmiany w rozwoju. Dziecko za zwyczaj wyjątkowo żywe, zaczęło poruszać się jakby ospalej. Tak jakby kontrolował i ocenia ryzyko każdego swojego ruchu. Wcześniej z ochotą próbował naśladować odgłosy zwierząt.

Dziś ma nieco ponad 3 lata. Żywo biega po placu zabaw, ale mało się odzywa. Prawie wcale. Reaguje, na coś co go cieszy i to co go smuci. Jest jednak zupełnie innym dzieckiem niż przed szczepionką. Tak jakby zaaplikowano mu do systemu hamulec. Konsultowaliśmy się z lekarzem laryngologiem, czy oby nie są to wady rozwojowe fizyczne. Dowiedzieliśmy się, ze nasz synek może być autystyczny. I może to być forma łagodna, tak praca nad nim, by był tak jak inne - rozgadany, zadający dziennie setki pytań, może być dla nas sporym wyzwaniem.

Rozmawiałam z koleżanką. Pierwsze dziecko urodzone w Polsce zaszczepiła. Program szczepień rozpoczął przed wyjazdem do UK, kolejne dostał już na wyspach brytyjskich. Dobrze się uczy. Jest jednak na swój sposób łobuzem. Wygląda na to, że wszystko w porządku. Drugiego dziecka koleżanka nie będzie jednak szczepić. Ma wybór i chce z niego skorzystać. Urodziła wcześniaka. Synek przyszedł na świat miesiąc przed wyznaczoną datą. Sporo czasu spędził w szpitalach, gdzie antybiotykami wzmacniano mu system odpornościowy. Tyle mu wystarczy - mówi.

Gdyby dziś dano mi taki sam wybór, gdybym wiedziała tyle ile wiem dziś, zastanowiłabym się dwukrotnie. A tak, mam w domu synka niemowę.




Komentarze