Co zrobić kiedy nadejdzie dzień spłaty długu?

Komornicy w Wielkiej Brytanii to oficerowie Court Enforcement. Spotkanie z ubranymi na czarno osobami, reprezentującymi interesy High Court - nigdy nie należy do przyjemności. Ich odwiedzinom prawie zawsze towarzyszy stres, nerwy i ostre słowa. By uniknąć dodatkowych kłopotów - takich jak zajęcie mienia - najlepiej znaleźć sposób na spłatę długu lub opuścić mieszkanie czy też zajmowany dom, w którym nie został opłacony czynsz.

Nie płacisz podatku lokalnego, nie opłacasz czynszu za wynajmowane mieszkanie lub dom, a może zwlekasz z realizacją faktur? Bądź pewny, że prędzej czy później odwiedzi Cię ktoś kto poprosi o spłatę długu! Jeśli nie będzie to właściciel mieszkania - landlord lub oczkujący na zapłatę kontrahent, to z pewnością w drzwiach dłużnika pojawią się komornicy.

Ich codziennej pracy od lutego 2014 r. przyglądają się reporterzy Channel 5, którzy przy pomocy kamer rejestrują przebieg wydarzeń. To co sfilmują trafia do kolejnego odcinka serii reportaży pt.: „Can’t pay, We’ll Take it Away”. Powstało już ponad 70 odcinków, które w ramówce telewizyjnej wypełniły 5 sezonów. W jednym z odcinków pokazano historię Polaka z Worthing na terenie Sussex.

Przedstawiony w odcinku 10 serii 4 Greg (Grzegorz) Berek, właściciel firmy AJB Parts Limited, z Worthing jest dłużnikiem firmy zajmującej się wynajmem vanów. Opłata została naliczona Polakowi za zniszczenia ujawnione podczas zwrotu pojazdu. Odwiedziło go w tej sprawie dwóch oficerów - Brian O’Shaugnessy i Delroy Anglin, którzy zapukali do drzwi jego mieszkania.

Otworzyła im partnerka Grzegorza. W tle słychać było głos małego dziecka. Kobieta wyszła przed drzwi nie wpuszczając do domu niespodziewanych gości. Miała do tego pełne prawo, bo dług dotyczył działalności firmy i osoby jej partnera, którego nie zastano pod adresem domowym. Wezwany na miejsce Grzegorz podjął rozmowę z komornikami na parkingu przed blokiem.

Zarzekając się, iż jest gotów spłacić dług, utrzymywał, że nie ma przy sobie żadnych pieniędzy. Kiedy po krótkiej rozmowie odjechał komornicy postanowili odwiedzić go w siedzibie firmy. Tam zaskoczony Polak utrzymywał, iż żaden znajdujący się w magazynie towar nie należy do jego firmy, a do kontrahenta dla którego pracuje. Komornicy poprosili o faktury i spis towaru.
 
Polak twierdził nawet, że jego firma nie ma siedziby w miejscu, w którym odwiedzili go komornicy. Widząc jednak upór i konsekwencje w działaniu komorników, Grzegorz Berek zmienił podejście do zastanych go niespodziewanie okoliczności. Zadeklarował, że przywiezie z domu trochę gotówki. Kwota jaką położył na stole to £1.500 z długo liczącego £10,121.40.

Pozostałą część obiecał spłacić w ratach, bo – jak stwierdził - „gdyby miał przekazać im całą kwotę zostałby bankrutem”. Przyrzekł, że kolejne 2 tysiące funtów zapłaci przed końcem tygodnia, a resztę w ratach po tysięcy przez najbliższe 6 miesięcy. Windykacja nie dobiegła końca, ale uzyskano porozumienie, które zadowoliło oficerów z Court Enforcement.
 
W reportażu pokazanym na antenie stacji Channel 5 ujawniono personalia oraz wizerunek Polaka. W tym konkretnym przypadku szybko znaleziono sposób na niwelację zaległych opłat. W tym samym odcinku przedstawiono też historię dłużnika, który nie wpłacił landlordowi 14.000 funtów tytułem czynszu.  Wraz z nielegalnymi lokatorami musiał opuścić dom w ciągu godziny.
 
Działanie oficerów wynika z postanowienia sądu, do którego o pomoc w odzyskaniu długu zwracają się wierzyciele. Do długu doliczana jest opłata za wszczęte postępowanie. Jest ona należna sądowi. Odwiedziny poprzedza korespondencja, która sygnalizuje dłużnikom, iż mają szansę na uiszczenie długu w podstawowej wysokości. Ignorowanie wezwania do zapłaty przekłada się na wzrost kwoty do zapłaty.













 




Komentarze