Przeżyła dzięki temu, że napastnikowi zacięła się broń

18 grudnia ub.r. ok. godz. 8.46 do jednego z domów przy Dovehouse Lane w Solihull wtargnął zamaskowany mężczyzna. Znajdująca się w środku kobieta była całkowicie zaskoczona wyjątkowo zuchwałym atakiem. Napastnik sięgnął po broń, z której oddał dwa strzały. Oddanie trzeciego uniemożliwiło mu zacięcie się broni. To najprawdopodobniej uratowało życie przerażonej ofiary.

Właścicielka domu 51-letnia Miss Nelson znajdowała się w salonie. Z przygotowanym sokiem w ręku oglądała telewizję. Parę bliźniaków do szkoły tego dnia odwiózł jej mąż. Kobieta słysząc odgłos otwierających się drzwi spojrzała w kierunku przedpokoju. Zobaczyła tam zarys sylwetki ubranego na czarno mężczyzny. Po chwili był on już w tym samym pomieszczeniu co ona.

Kobieta była tak wystraszona, że nie krzyknęła i nie wydobyła z siebie ani słowa. Napastnik podszedł do niej, wyjął broń i wycelował w jej kierunku. Pierwsza myśl jaka przyszła jej do głowy była taka, że być może broń nie jest prawdziwa. Szybko się jednak okazało, że kobieta była w błędzie. Napastnik pociągnął za spust dwukrotnie. Pierwszy z pocisków przeszył jej lewe ramię po czym utknął w ścianie. Poszkodowana odniosła wrażenie, że została postrzelona ze śrutu. Odezwała się. Poprosiła, by napastnik nie próbował strzelić ponownie. Kiedy padł drugi strzał kobieta była już w pełni przekonana, że broń jest prawdziwa i wystrzeliwane są z niej prawdziwe pociski.

Napastnik nacisnął na spust po raz trzeci. Broń nie wystrzeliła. Mechanizm wyzwalający pocisk zablokował się. Mężczyzna odezwał się wówczas, mówiąc do rannej 51-latki, by ta nie ruszała się. Sam po chwili opuścił budynek i oddalił się w nieznanym kierunku. Poszkodowana wezwała pomoc. Z odniesionymi obrażeniami nie zagrażającymi jej życiu odwieziona została do lokalnego szpitala. Detektywi z West Midlands Police prowadząc dochodzenie próbowali doszukać się motywu działania sprawcy.

Miss Nelson początkowo myślała, że zdarzenie miało charakter rabunkowy. Jak się jednak okazało z domu nic nie zginęło. Detektywi dotarli do nagrań CCTV, na których widać było sprawcę wchodzącego do budynku, a także opuszczającego posesję po oddaniu dwóch strzałów. Na nagraniu widać szybko poruszającą się postać w kapturze i kamizelce odblaskowej hi-viz. Jak ustalono, podejrzany z miejsca zdarzenia oddalił się samochodem i udał się w kierunku Northampton.

Po niespełna 9 tygodniach policjanci zdołali namierzyć gdzie przebywa i kim jest. Okazał się nim 28-letni Martynas Okmanas, zamieszkały przy Studfall Avenue w Corby. Po dokonanym napadzie ukrył się przy Stratford Road w Birmingham. Wytropiony przez policję został zatrzymany. Po przesłuchaniu oskarżono go o usiłowanie morderstwa oraz posiadanie broni palnej z zamiarem pozbawienia życia innej osoby. Litwin przebywający obecnie w areszcie śledczym zaprzecza stawianym zarzutom.

Małżeństwo Nelsonów zapytane przez policję o możliwe okoliczności zdarzenia zaprzeczyła, by rodzina miała wrogów na płaszczyźnie zawodowej lub prywatnej, mogących podjąć próbę zemsty.

Podczas śledztwa policja udostępniła nagranie z monitoringu, na którym widać sprawcę. Na nagraniu nie widać jednak jego twarzy, a jedynie sylwetkę. Mężczyzna ubrany na czarno miał na głowie szary kaptur, a na rękach czarne rękawiczki.

Śledczy zdołali jednak przekonać prokuratora, że zatrzymano właściwego człowieka i to on jest odpowiedzialny za napaść i oddanie dwóch strzałów. O rodzinie Nelsonów nie wiadomo zbyt wiele. Mąż Miss Nelson jest właścicielem warsztatu mechanicznego, a także kilku nieruchomości z przeznaczeniem na cele komercyjne jak i mieszkalne.

Martynas Okmanas skazany został na 28 lat pozbawienia wolności.


 




Komentarze