Polskie domy gangu romów będą sprzedane! Uzyskane pieniądze wrócą do UK!

Wykorzystanych poprzez romską rodzinę zostało co najmniej kilkaset osób. Każdy z członków gangu miał swoją rolę w tym, by pozyskać pieniądze zarobione przez sprowadzanych z Polski emigrantów. Teraz, kiedy zapadły wyroki, policja podjęła działania zmierzające do odzyskania pieniędzy, które gangsterzy wysłali za granicę, by w przyszłości żyć w luksusie. Tak jednak nie będzie.

Transportem zajmował się Marek Chowaniec, przybyłych do Wielkiej Brytanii herbatą i kanapkami witała Justyna Parczewska, miejsce do spania szykował im Marek Brzeziński, Pracę załatwiała im Juliana Chodakiewicz, zarobione pieniądze z kont ofiar podejmowała Natalia Żmuda. Ignacy Brzeziński, Wojciech Sadowski i Jan Sadowski dzielili pomiędzy siebie inne role w gangu, który czerpał korzyści z pracy zniewolonych Polaków.
 
Mieczysław, Mirosław, Adam i Piotr wystąpili przed kamerami, by opowiedzieć swoją historię widzom BBC. Każdy z nich mając kontakt z romskim gangiem przeżył osobistą tragedię, której towarzyszył strach, stres, głód, wycieńczenie oraz utrata poczucia własnej godności. Polacy nie tylko byli okradani z pieniędzy, ale również bici, zastraszani i głodzeni. Próby protestu kończyły się ciosami z pięści.
Polakom obiecywano zarobek od 50 do 60 funtów dziennie. W rzeczywistości otrzymywali marne grosze, bo po pierwsze mieli potrącane za koszta przejazdu z Polski do Wielkiej Brytanii, a po drugie musieli oddać pieniądze za zakupy dokonywane im na miejscu. Według szacunków policji zgromadzone przez gang pieniądze, pozyskane nieuczciwie poprzez nadzór nad kontami bankowymi sięgnął 2 milionów funtów. Gang posiadał dziesiątki, jeśli nie setki kart bankowych, dzięki którym regularnie pobierano pieniądze wypracowane przez zniewolonych Polaków. Jak pokazano w reportażu pt.: „Panorama, The Hunt for Britain’s Slave Gangs”, przestępcy regularnie czyścili konta pobierając gotówkę. By ułatwić ten proces kody pin zapisane były na kartach bankomatowych w miejscu, gdzie powinien znajdować się odręczny podpis posiadacza. To ułatwiało podjęcie gotówki z bankomatu dowolnemu z członków gangu.

Śledczy będąc przekonani, że prowadzona przez nich sprawa ma niespotykaną dotąd - wręcz rekordową skalę, postanowili odwiedzić Polskę, by sprawdzić dokąd wysyłane były pieniądze. Jak ustalono bowiem podczas śledztwa, Brzeziński wysyłał je za pośrednictwem Western Union, do Polski, do swoich krewnych. W podróż do Polski wyruszył detektyw Mike Wright. W reportażu BBC pokazano moment jak policjant zatrzymuje swój samochód przed szeregiem kamienic, z których jedną wstępnie określono jako własność należącą Ignacego Brzezińskiego. Drugi z budynków, to wolnostojąca willa na obrzeżach miasta, którego nazwy nie ujawniono. Jego oczom ukazał się jednopiętrowy dom otoczony zielenią i stalowym ogrodzeniem.
Plan policji zakłada ustalenie właściciela prawnego mieszkań w kamienicy i domu, oszacowanie wartości tych nieruchomości, a następnie zajęcie ich i spieniężenie w drodze licytacji. Czynności takie według brytyjskiego prawa są następstwem prowadzenia przestępczej działalności. Jeśli zatem romski gang zakłada, że po odbyciu kary pozbawienia wolności i deportacji, jego członkowie będą mieli do czego wrócić, to takie myślenie jest błędne.

Przestępcy podczas procesu odpowiadali z wolnej stopy. Przychodzili na kolejne posiedzenia sądu i wracali do swoich mieszkań na terenie Wielkiej Brytanii. Zobowiązani byli do tego przez sąd, który wydał zgodę, by do czasu orzeczenia wyroku przebywali poza aresztem śledczym. Obowiązku tego nie dopełnił Ignacy Brzeziński, który uciekł podczas procesu do Polski. Kiedy pozostała część gangu była sądzona przed Birmingham Crown Court, on przebywał na terenie Włocławka, gdzie zaszył się w nieruchomości należącej do znajomego. Kiedy zatrzymywała go policja, był wyraźnie zaskoczony. Do ustalenia miejsca jego pobytu przyczynił się medialny rozgłos.

Na formalności związane z odzyskaniem pieniędzy brytyjscy śledczy mają całkiem sporo czasu. Zakładając, że Brzeziński skazany na 11 lat pozbawienia wolności może wyjść na wolność po połowie odbytej kary, to procedury zajęcia nieruchomości, oszacowania wartości oraz finalnie sprzedaży, należałoby przeprowadzić w czasie najbliższych 5 lat.

Sprawa pod względem liczby zniewolonych i okradzionych osób jest rekordowa. Same dokumenty, które złożono w sądzie liczyły 250.000 stron. Bez wątpienia znajdą się środki, by pokryć  koszta operacji prawnych związanych z odzyskaniem tego co od polskich niewolników ukradli kompani Brzezińskiego. Jeśli nie wszystko, to choć sporą część.




Komentarze