Rodzina wynajęła pokój, w którym ojciec zaraził się śmiertelną chorobą!

Piotr, który zamieszkał w Peterborough razem z żoną Eweliną i trójką synów, gruźlicą zaraził się od mężczyzny wynajmującego sąsiedni pokój. Poważna choroba zbagatelizowana początkowo przez lekarzy z lokalnej przychodni zdrowia zmusiła chorego do hospitalizacji w Cambridge. Popławscy pozostali z ograniczoną do minimum kwotą na przeżycie. Z pomocą ruszyła przyjaciółka, która postanowiła opowiedzieć o sytuacji rodziny i zorganizowała zbiórkę dobroczynną.

Podjęte próby leczenia i spotkania z lekarzami kończyły się odesłaniem chorego do domu. Dolegliwości tłumaczono przeziębieniem, które jako niegroźny wirus zbiera obfite żniwo wśród mniej odpornych osób. Po 5 dniach objawy stały się bardziej dokuczliwe. Zdesperowany Piotr dotarł o własnych siłach na ostry dyżur w szpitalu w Peterborough.

Lekarze z Peterborough Hospital wykonali serię badań. Podjęto decyzję o pozostawieniu pacjenta w szpitalu. W ciągu 24 godzin Piotra przewieziono do szpitala w Cambridge. Tam podjęto leczenie w kierunku gruźlicy. Od września trwa walka z choroba, która będąc nieleczona nie tylko osłabia organizm do tego stopnia, że chory nie ma siły chodzić.

Pobyt 41-letniego Piotra w Cambridge rozdzielił rodzinę na długie tygodnie. Obowiązek opieki nad synami, 16-letnim Kubą, 13-letnim Rafałem i 3-letnim Michałem, spadł na 35-letnią żonę Ewelinę. Małżonkowie widzieli się zaledwie dwa razy. Wyjazd do szpitala wiąże się z kosztami i koniecznością zapewnienia opieki dla dzieci.

Popławscy, którzy do Wielkiej Brytanii przyjechali z Dębna w zachodniopomorskiem utrzymywali się z pensji Piotra. Odkąd choruje nie mają zbyt wiele pieniędzy na przeżycie. O sytuacji w jakiej się znaleźli powiadomiono lokalny urząd miasta, który prowadzi czynności sprawdzające w kierunku ustalenia okoliczności zarażenia się poważną chorobą.

Jak dotąd ustalono, że mężczyzna, który mieszkał w pokoju obok był również chory na gruźlicę, a nawet pracował w lokalnym take away'u. Zatajenie tego faktu doprowadziło do rozprzestrzenienia się gruźlicy, która stała się początkiem problemów rodziny Popławskich. Z pomocną dłonią przyszła bliska rodzinie osoba.

Wyjątkowo trudną sytuację rodziny przedstawiono w słowach, które na portalu Gofundme.com zamieściła Paulina Lepich. To prośba o finansowe wsparcie Popławskich, którym jest obecnie bardzo ciężko. Zbliżają się święta, które przyjdzie im spędzić osobno, ale to nie jedyne zmartwienie. Stan chorego jest zmienny. Poprawy wciąż nie widać.

Zbiórka prowadzona jest pod tym adresem: https://www.gofundme.com/f/teampoplawski





Komentarze