Nowy trend wśród włamywaczy - zamki w drzwiach wypalają ogniem!

Doświadczonym włamywaczom wystarczy od kilku do kilkunastu sekund, by z wytrychem w ręku pokonać zamek i dostać się do domu. Mniej zdolni używają łomów, którymi wywarzają drzwi i okna. Ostatni trend wśród brytyjskich włamywaczy to wypalanie zamków ogniem, do czego wykorzystują przenośne palniki. Policja ostrzega i podpowiada jak poradzić sobie z nowym niebezpiecznym zjawiskiem.

W przypadku wypalania ogniem zamków umieszczonych w plastykowych drzwiach trudno mówić o sprycie włamywaczy. W pewnym sensie jest to metoda siłowa, która pozostawia po sobie nieodwracalne uszkodzenia. Przestępcy wpadli an pomysł, by do włamań używać przenośne palniki, które kupić można w Internecie za kilka lub kilkanaście funtów.

W ostatnich kilku tygodniach policjanci ze Stockport w północno-zachodniej części Anglii odebrali szereg zgłoszeń o włamaniach i ich nietypowym charakterze. Otóż poszkodowani zgłaszali, że nieznani sprawcy sforsowali zabezpieczenia do drzwi frontowych używając do tego ognia. Rozgrzane zamki były wyrywane z drzwi w całości lub łamane na części, tak by otworzyć drzwi.

Sposobem utrudnienia pracy włamywaczom i ich nowej metodzie jest instalacja zamków z atestem TS 007 z 1 lub 3 gwiazdkami lub modeli SS312 (Solid Secure Diamond Standard), które są odporne na podobne ataki. Dodatkowo właściciele domów posiadających drzwi plastykowe po stronie ogrodu mogą montować rygle i zasuwy, które utrudnią włamanie i wydłużą czas pokonania zabezpieczeń.

Drzwi pozbawione zamka siłą, poprzez skierowanie w jego stronę ognia, nie nadają się do dalszej eksploatacji. Właściciele zmuszeni są do wymiany całych drzwi. Zamki atestowane, proponowane jako skuteczna alternatywa do zamków montowanych standardowo, są wykonane z odporniejszych i mocniejszych materiałów. Ich zakup to koszt kilkudziesięciu funtów. Obok wyższej odporności na temperatury trudniej je też spikować przy użyciu wytrychu.





(Fot. Stockport Crimewatch)





Komentarze