Była pozytywna, otwarta i szczęśliwa, a mimo to odebrała sobie życie

Monika Nos, 29-letnia Polka zamieszkała ostatnio w Salford, przechodziła walkę z depresją i psychozą religijną. Na takie powody samobójstwa wskazuje raport koronera, który przygotowano w związku ze śmiercią kobiety od 10 lat mieszkającej na wyspach brytyjskich.


Pochodząca z Chorzowa Monika Maria Nos powiesiła się na terenie Langworthy Park w Salford. Od miejsca zamieszkania dzieliło ją zaledwie kilka minut. O tym jak doszło do tragedii opowiedziano przed Bolton Coroners' Court, gdzie lokalny koroner wysłuchał bliskich i przyjaciół zmarłej Polki. Przyjaciele nie zdawali sobie sprawy, że Monika Nos ma aż takie problemy ze zdrowiem psychicznym. O załamaniu i psychozie samobójczej na tle religijnym dowiedzieli się podczas przewodu wyjaśniającego okoliczności śmierci.

Kobieta leczyła się psychiatrycznie i w związku z tym była przenoszona pomiędzy placówkami medycznymi. Kiedy pracowała w salonie The Leading Edge Hair and Beauty jako manikiurzystka leczyła się w Stepping Hill Hospital. To było w styczniu 2018 r. Lekarze rozpoznali wówczas u niej psychozę, która była silnym zakłóceniem w postrzeganiu rzeczywistości. Później przeniesiono ją do Bradford Cygnet Hospital, gdzie trafiła na kobiecy intensywny oddział psychiatryczny. 9 lutego ub.r. wróciła do Stepping Hill Hospital. Zatrzymano ją tam po zaleceniach lekarzy, bowiem jej stan uznano za wysoce niepokojący. Była jedną z pacjentek placówki, które czuły się wówczas najgorzej.

Wypisano ją 15 lutego, ale już po 3 dniach trafiła do Tamside Hospital, gdzie odnotowano, że przejawia skłonności samobójcze. Wypisano ją w połowie kwietnia wbrew zaleceniom psychiatrów, po czym wyjechała do Polski wraz z matką. Wróciła na wyspy brytyjskie we wrześniu. Miesiąc później 6 października w nocy doszło do tragedii. Kobieta powiesiła się na terenie Parku Langworthy. Wskazano, że szukała sposobu na odebranie sobie życia biorąc pod uwagę względy religijne.

"Zawsze była otwartą osobą, bardzo przyjacielską. Zawsze interesowała się modą i urodą. Nie miała problemów z nawiązywaniem znajomości. Miała dużo przyjaciół. Była zawsze silną osobą. Interesowała się weganizmem i pomagała znajomym rozwiązywać ich problemy" - powiedziała o zmarłej Klaudia Kściuczyk.

"Monika zdecydowała się przenieść do Manchesteru z uwagi na chłopaka. Zamieszkałyśmy razem w wynajmowanym domu w 2017 r. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Zawsze byłą pozytywna, otwarta. Ponieważ byłam z nią bardzo blisko nie zdałam sobie sprawy, że może się zdarzyć coś co może to zmienić." - w taki sposób o Monice Nos wypowiedziała się Daria Kieta.

Postępowania wyjaśniające prowadzone przez koronera mają na celu ustalenie okoliczności i powodów zgonu. Pomoc osobom będącym w depresji udziela organizacja Samaritans, z którą można kontaktować się pod numerem 116 123. Pomoc można uzyskać również dzwoniąc do organizacji The Sanctuary pod numer 0300 003 7029.




Komentarze