W prezencie świątecznym oferował żonie nerkę, która uratowała jej życie!

Tara i Ben są małżeństwem od 5 lat. Kiedy przysięgali sobie miłość po kres życia nie wiedzieli, że jedno z nich będzie mogło uratować życie swojej drugiej połówce i to dwukrotnie. Bohaterem okazał się Ben, który podczas wakacji ratował ją ze śpiączki hipoglikemicznej, a teraz ofiarował Tarze nerkę, by mogła żyć u jego boku. Na operację przeszczepu nerki między małżonkami pozwoliła zgodność grupy krwi.

Sakramentalne „tak” para wypowiedziała w 2014 r. U Tary Long w wieku dwóch lat zdiagnozowano cukrzycę typu 1. W grudniu 2016 r. para spędziła wakacje na Wyspach Zielonego Przylądka (Cape Verde). Kobieta doznała wówczas ataku hipoglikemii, który spowodował śpiączkę. Życie uratował jej Ben, który w porę wezwał pomoc. Był to pierwszy i jedyny atak od 24 lat.

W maju ub. r. kondycja zdrowia Tary uległa pogorszeniu. W sierpniu zdiagnozowano u niej chorobę nerek. By jej pomóc lekarze zalecali przeszczep nerki. Miało ją to uratować przed dalszymi komplikacjami. Lista pacjentów oczekujących na operację była długa. Średni czas oczekiwania obliczono wówczas na 4 lata.

Małżeństwo 29-latków skorzystało z możliwości przeszczepu wzajemnego. U obojga stwierdzono bowiem zgodność krwi jako zero pozytywną. Pomysł przeszczepu był rozwiązaniem, na które Ben od razu zareagował pozytywnie. Chciał w ten sposób ukrócić cierpienie żony i oszczędzić jej ewentualnych komplikacji związanych z wadliwą pracą nerek. Brak wydajności oznaczał zatrzymywanie wody i toksyn w organizmie. Tara zmuszona była do regularnych dializ. Przybrała też znacznie na wadze.

Tarze nie podobał się pomysł przeszczepu od męża, ale po jakimś czasie zmieniła zdanie. Obawiała się negatywnych skutków w organizmie Bena po operacyjnym odjęciu mu nerki. Istniało też zagrożenie, że przeszczep może się nie przyjąć. Kobieta wspierana przez męża do ostatnich chwil przed operacją uwierzyła, że wszystko może zakończyć się szczęśliwie. I tak też się stało. W dniu operacji jako pierwszy zabiegowi poddany został Ben. Tara na salę operacyjną udała się chwilę po nim. Widząc go kątem oka krzyknęła czy wszystko w porządku? Ben podniósł kciuk sygnalizując, że jest „ok”.

Oboje ulokowani zostali w sąsiednich salach pooperacyjnych. Ukochana para była jednak tak zdeterminowana, że wspólnie przezwyciężyli wszystkie obawy o niepowodzenie. Ben przyszedł któregoś ranka do Tary, by potrzymać ją za rękę. Małżonkowie milczeli. Obojgu popłynęły łzy.
Wszelkie wątpliwości rozwiali lekarze, którzy po operacji przeprowadzonej 13 grudnia w szpitalu w Leeds zaobserwowali 90% wydajność nerki Bena, która podjęła pracę w organizmie Tary.

Tara nie kryjąc radości z przebiegu operacji oraz wszystkich poprzedzających ją okoliczności nie kryła wzruszenia. Stwierdziła, że Ben to nie tylko jej mąż, ale też bratnia dusza i osobisty bohater, który uratował jej życie i to dwukrotnie.

O wzruszającej historii piszą lokalne brytyjskie media.

Artykuł ukazał się w styczniowym wydaniu The Polish Telegraph.




Komentarze