COVID-19 w UK: Apteki są czynne, fryzjerzy też - jeszcze jakiś czas!

Przed aptekami Boots'a pojawiły się tabliczki z ostrzeżeniem, że kupujący wpuszczani są do środka z ograniczeniem liczbowym. Fryzjerzy wpuszczają klientów do swoich zakładów tylko wtedy kiedy mają wolne fotele. Mimo takich środków zapobiegawczych brytyjscy posłowie zabiegają, by kolejne placówki handlowe i punkty usługowe objąć zakazem podobnym do pubów i restauracji.

W zależności od wielkości sklepu do Boots'a wpuszczanych jest jednocześnie od kilku do kilkunastu klientów. Zaleca się, by zachowali od siebie metrową odległość. Porządku pilnują ochroniarze, którzy na co dzień mieli nie wiele do roboty. Podobne obostrzenia wprowadziły mniejsze apteki. Część wydaje leki tak jakby pracowały w nocy, przez  okienka w drzwiach. Inne wpuszczają po kilka osób do środka. Przed drzwiami do aptek ustawiają się kolejki.

Po leki przychodzą zarówno matki z dziećmi jak i starsze osoby. Nie zawsze dystans metra jest zachowany. Malo kto pamięta o apelach o zachowaniu dystansu. O ile sprzedaż produktów, bo tym w gruncie rzeczy są leki, można wykonywać z zachowaniem bezpiecznej odległości od klienta, o tyle są jeszcze otwarte miejsca, gdzie tej granicy nie można tak łatwo zachować. Mowa o zakładach fryzjerskich i salonach manicure.

Do zamknięcia kolejnych placówek usługowych, gdzie dochodzi do bezpośredniego kontaktu z klientem, premiera nawołują posłowie. Informacje zebrane z wielu regionów Wielkiej Brytanii wskazują, że fryzjerzy nadal pracują. Wprawdzie obsługują klientów w maseczkach chirurgicznych i rękawiczkach, ale mają stały kontakt z zagrożeniem, które może przenieść się z jednej osoby na drugą.




Komentarze