"Tęsknię do mamy i chcę wrócić do domu" - wyjawia dziennikarzom Jihadi Jack

Urodzony w Oxford Jack Letts w 2014 r. wyjechał do Syrii, by dołączyć do Państwa Islamskiego. "Tęsknię za plackami z mięsem i Doktorem Who. (...) Czułem się zadowolony kiedy usłyszałem o zamachu w Paryżu gdzie zginęło 130 osób. (...) Obawiam się, że nie będą mnie chcieli w UK" - 23-latek wyjawił dziennikarzowi, który odwiedził go w kurdyjskim więzieniu.

"Jeśli Wielka Brytania zaakceptuje mnie, to wrócę do domu, choć sądzę, że to nie będzie mieć miejsca" - stwierdza w rozmowie z dziennikarzem mężczyzna, który wyjechał do Syrii korzystając z paszportu kanadyjskiego. Dokument ten posiadał dzięki pochodzeniu ojca.

Po dotarciu do Syrii Jack Letts zamieszkał w miejscowości Rakka. Jak sam twierdzi - przy jednej z lepszych ulic, której nadał miano "Oxford Street". To tam przeszedł na Islam i poślubił Irakijkę. Pomimo tych zmian wciąż uważa się za Brytyjczyka i twierdzi, że czuje się Brytyjczykiem.

W rozmowie z dziennikarzem, który przeprowadził wywiad podczas wizyty w kurdyjskim więzieniu, stwierdził, że kryjąc się przed nalotami bombowymi dokonywanymi co 5 minut przez siły sprzymierzone, widział płonące żywcem dzieci. To wtedy poczuł sympatię do pokrzywdzonych osób, które cierpiały bez winy.

Home Office w ostatnich dniach jasno sprecyzował swoje stanowisko urzędu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo kraju i jego obywateli składanych wobec "deklaracji powrotu". Osoby zagrażające przyjętemu porządkowi nie będą wpuszczane na terytorium Wielkiej Brytanii. W taki właśnie sposób potraktowano proszącą o prawo powrotu Shamime Begum.

Na zdjęciu: Jack Letts.




Komentarze