Polonia z Isle of Wight nie instaluje "app'ki covida", ignoruje listy od ministra i wymownie milczy!

Wyobraźcie sobie, że jesteście śledzeni, obserwowani, zdalnie diagnozowani!? Nikomu z naszych rodaków mieszkających na Isle of Wight taka opcja się nie podoba! Polacy mieszkający na wyspie w południowej Anglii deklarują, że nie instalowali aplikacji proponowanej przez rząd, wręcz ignorują listy z NHS lub wymownie milczą!

Koperty z ulotkami z prośbą o zainstalowanie na swoich smartphone'ach otrzymują wszyscy mieszkańcy Isle of Wight. Wszyscy, którzy zadeklarowali się jako najemcy lub właściciele nieruchomości. Na ich adresy rząd brytyjski wysyła listy zachęcające, po dyrektywie wydanej przez ministra zdrowia Matt'a Hancocka, do instalacji aplikacji śledzącej zarażenia.

Co na ten temat twierdzą Polacy? Czy do drzwi ich domów również dostarczono listy od ministra zdrowia, służb NHS, zachęcające do instalacji aplikacji do śledzenia zarażeń na Isle of Wight? Otóż na kilkanaście osób, tylko troje osób - same kobiety - zdecydowało się udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi.

Co mówią Polki mieszkające na Isle of Wight? Gdyby móc podjąć się wyzwania zmierzającego do znalezienia wspólnego mianownika, to jedynym możliwym współczynnikiem byłby środkowy palec. Żadna z zapytanych nas osób nie zadeklarowała zainstalowania aplikacji proponowanej przez rząd jako rozwiązanie do monitorowania skali zarażeń.

Jeśli można byłoby wyznaczyć skalę, od 20 do 1, gdzie zadowoleni mieszkańcy wysp brytyjskich, w tym przypadku Isle of Wght, zainstalowaliby na swoich smartphonach wszystko co nakaże rząd, aż do tych, którzy mają nawoływania Hancocka "gdzieś" to przez pryzmat Polonii widać jedynie wysoko uniesiony środkowy palec.





Komentarze