Nie puszczę syna do szkoły, gdzie będzie czuł się jak świnka morska

Żółto-czarna taśma przyklejona na podłodze wyznaczająca w klasach strefy dozwolone do pobytu dla dzieci podczas zajęć lekcyjnych, na korytarzach wyznaczone szlaki komunikacyjne, okna czasowe na wyjście do toalety i brak wsparcia w trudnych momentach, gdy dziecko zmoczy sobie majtki. Czy tak ma wyglądać bezpieczna szkoła w niedalekiej przyszłości podczas ogłoszonej w UK pandemii? Do takiej szkoły nie zamierza posłać swojego synka 33-letnia matka z Worcester.

Jemma Thompson, matka 5-letniego Oliviera, trafiła na łamy brytyjskich mediów po tym jak publicznie oświadczyła, że nie zamierza wysłać syna do szkoły, w której miałby odegrać "rolę świnki morskiej". Poluzowanie dystansu społecznego, zapowiedź otwarcia szkół i możliwość wysłania na zajęcia dwóch roczników - klas 1 i 6, to według Brytyjki w obecnej chwili sytuacja nie do zaakceptowania.

Kiedy w Internecie pojawiły się pierwsze zdjęcia ze szkół przygotowanych na pierwszy pandemiczny dzwonek, wielu Brytyjskich rodziców złapało się za głowę. Taśmy porozklejane na podłodze, przypominają swym wyglądem miejsce zbrodni. Uczniowie mieliby siedzieć w swoich sektorach bez możliwości postawienia nogi po za wyznaczoną granicę bez zgody nauczyciela. Wyjście do toalety miałoby być drastycznie limitowane.

Załatwienie potrzeb fizjologicznych - według nowych zasad, miałoby się odbywać w ściśle określonych oknach czasowych, tak by wykluczyć kontakt jednej bańki klasowej z drugą. Mianem baniek nazywa się grupy utworzone z klas, które miałby nie mieć ze sobą kontaktu, by ograniczyć możliwość ewentualnego zarażenia innych. Poruszanie się po korytarzach miałoby się odbywać tak jak na drogach dla pojazdów tj. na zasadzie ruchu lewostronnego w dwóch kierunkach.

Dodatkowo zapowiedziano, że uczniowie, którym zdarzy się nie doczekać do możliwości wyjścia do toalety i zmoczyliby majtki, mieliby przebierać się bez pomocy nauczycieli. To jak wiadomo czynność prosta, ale każdy z maluchów robi to we własnym tempie, co przy normalnych warunkach - poza okresem pandemii - wiązało się z możliwością otrzymania wsparcia ze strony nauczyciela lub asystenta. Szkoła przyszłości to wymóg samodzielność w tej kwestii.

Kolejna porcja obostrzeń miałaby obowiązywać w czasie przerwy szkolnej na zewnątrz budynku. Tu przewidziano strefy do zabaw, które zawierają się w okręgu o przekątnej metra z wyznaczonym na jego środku znakiem "x". W tym przypadku trudno o jakikolwiek komentarz, zwłaszcza, że wirus przenoszony metodą kropelkową nie zatrzyma się po pokonaniu 2 metrów lub też nie zatrzyma go niewidzialna bariera z taśmy lub koło hula-hop.

Propozycje przyjęcia dzieci i zapewnienia o przygotowaniu im bezpiecznego środowiska do nauki nie przekonują rodziców. Nie tylko Jemma Thompson z Worcester jest sceptycznie nastawiona do propozycji rządu. Co ciekawe, to nie koniec nowości. Otóż Matt Hancock, minister zdrowia, zapowiedział, że dzieci w wieku 5 lat i wyżej są kwalifikują się obecnie do przeprowadzenia testu na koronawirusa. Wcześniej badano jedynie pracowników służby zdrowia i pracowników kluczowych.

Do urzędów miast Hartlepool, Liverpool, które zgodnie uważają, że szkoły nie zapewnią dzieciom bezpieczeństwa i w związku z tym na terenie im podległym placówki oświatowe nie zostaną otwarte z dniem 1 czerwca - dołączyły kolejne - Wirral i Bury.





Komentarze