Kolene urzędy miast odmawiają otwarcia szkół 1 czerwca!

Zamknięcie szkół nie było łatwą decyzją. Ich ponowne otwarcie okazuje się być dziś równie dużym problemem. Z dnia na dzień przybywa urzędów, które deklarują, iż nie otworzą podległych sobie placówek. Zapewnienia rządu konserwatystów nie przemawiają do administracji lokalnej, w której władze sprawują laburzyści. Podważane są kwestie bezpieczeństwa, które w obliczu pandemii przekładają się na spór przeciwnych sobie ugrupowań politycznych.

Przeciwnych otwarciu szkół jest 13 samorządów: Brighton and Hove, Slough, Teesside, Solihull, Stockport, Bury, Liverpool, Hartlepool, Wirrall, Calderdale, Birmingham, Bradford oraz Leeds. We wszystkich tych urzędach przewagę mają laburzyści. Wyjątek stanowi Solihull, gdzie rada miejska składa się w większości z radnych konserwatystów.

W kolejnych 6 urzędach miejskich: Wakefield, Barking and Dagenham, Redbridge, Bristol, Southampton oraz w Newcastle, gdzie Partia Pracy ma większość, wyrażono obawy o bezpieczeństwo uczniów, jednakże nie zadecydowano o tym, iż szkoły pozostaną zamknięte. Tym sposobem dyskusja o bezpieczeństwie nabiera politycznego charakteru.

Rząd Borisa Johnsona, opierający swe działania o opinie Scientific Advisory Group for Emergencies (SAGE), przekonuje, że otwarcie szkół może być bezpieczne przy zachowaniu odpowiednich środków zapobiegawczych. Należą do nich między innymi wyznaczone taśmą dystansy w klasach i trasy komunikacyjne na korytarzach.

To co przygotowali eksperci i próbują wdrożyć politycy nie podoba się rodzicom. Media przytaczają wypowiedzi rodziców, którzy uważają, że przygotowane rozwiązania zrobią z ich dzieci tresowane zwierzątka - "Nie puszczę syna do szkoły, gdzie będzie czuł się jak świnka morska".

 




Komentarze