Plan ponownego otwarcia szkół w czerwcu może zostać odrzucony

Rządowy plan otwarcia szkół w dniu 1 czerwca spotkał się ze sporą krytyką ze strony rodziców i pracowników szkół. Obawy dotyczą braku bezpieczeństwa pracy z uczniami. Robert Buckland, minister sprawiedliwości udzielając dziś wywiadu dla BBC Breakfast, stwierdził, że kwestie bezpieczeństwa są najważniejsze i nikt nie zamierza narażać ani dzieci, ani też personelu dydaktycznego. Jeśli szkoły pozostaną zamknięte - to na jak długo? CVzy rząd ma plan awaryjny?

Od 23 marca, czyli już od blisko dwóch miesięcy, uczniowie uczą się w domach. Część loguje się do wirtualnych grup w Internecie, inni rozwiązują zestawy ćwiczeń otrzymane ze szkoły. Taka nauka to tylko namiastka szkoły, w której obok wiedzy jest sporo okazji do interakcji z rówieśnikami. Odizolowani od szkolnych przyjaciół uczniowie coraz częściej pytają czy wrócą do klas przed końcem roku szkolnego?

Odpowiedź na to pytanie według premiera Borisa Johnsona jest uzależniona od kilku czynników, od spadku liczby zarażeń oraz do utrzymania się wskaźnika zakaźeń "R" poniżej 1. W ostatnim czasie pojawiły się przesłanki za tym, by do szkół wrócili uczniowie z klas 1 i 6. Wobec rządowemu pomysłowi zaprotestowały związki zawodowe NASUWT, których uwagi o braku bezpiecznego środowiska dla kontynuowania nauki poparli rodzice oraz urzędy miast.

Wobec powyższego rząd przyparty siłą argumentów zadeklarował, że jest gotowy obniżyć poziom zagrożenia z 4 na 3. Tak się jednak nie stało. Sugestia, pozostała sugestią. Kiedy pokazano jak wyglądać mają klasy, w jaki sposób ma być przestrzegany dystans społeczny w szkołach, wielu rodziców zmieniło zdanie opowiadające się za tym, by ich dziecko powinno wrócić do szkoły. Obecnie wieć wszystko w rękach rządu.

Czy Boris Johnson ma plan awaryjny? Czy przyzna przed mieszkańcami kraju, że decyzja o powrocie uczniów do szkół była przedwczesna i można ją odłożyć w czasie? Otóż na obecną chwile nie ma planu awaryjnego lub też planu alternatywnego, bo blokada kraju i nauka w domach jest już sama w sobie planem awaryjnym. Rząd nie ma do zaoferowania rodzicom nic innego jak tylko odłożyć w czasie otwarcie szkół.




Komentarze