Ukradł PPE warte £30 tys. i sprzedał z zyskiem na eBay'u!

40-latek będący ojcem ośmiorga dzieci wpadł na pomysł, by szybko się wzbogacić i zrealizować marzenia o remoncie rodzinnego domu i wyjazdach na zawody sportowe. Gary Edwards zatrudniony jako dostawca, po zdobyciu zaufania pracodawcy awansowany został do przedstawiciela regionalnego firmy handlującej środkami ochrony osobistej. By utrzymać dobre wyniki sprzedaży postanowił zwiększyć liczbę zamówionego towaru, który sprzedawał na portalu internetowym eBay.

Firma Supa Safety, z siedzibą w Croft Business Park w Bromborough, powstała w 2015 r. Jej założycielem jest Amanda Maitra, która postanowiła zająć się dostawami środków ochrony osobistej dla firm farmaceutycznych i budowlanych. W 2017 r. w firmie zatrudnił się Edwards, któremu powierzono dostarczanie zamówień do klientów zamawiających maski, rękawiczki, kombinezony, jednorazowe skafandry i kurtki odblaskowe.

Kiedy awansowano go na przedstawiciela regionalnego otrzymał podwyżkę oraz nowy garnitur, bo sam nie mógł sobie na niego pozwolić. Otrzymał tez kluczyki do firmowego samochodu wartego £30.000. W czerwcu 2018 r. pełnił funkcję menadżera biura. Była to nieoficjalna promocja, ale stał się dzięki temu kimś ważniejszym w firmie i mógł szkolić nowych pracowników. Realizował wówczas większe zamówienia np. co miesiąc zawoził do jednej z firm towaru za £50.000.

W październiku 2018 r. właściciele otwarli siostrzaną firmę, która zajęła się zamówieniami dla firm przemysłowych - AM Industrial Supplies we Wrexham. Miesięczne zamówienia Edwardsa spadły wówczas do £25.000, ale zamawiał on więcej niż dotychczas ponieważ miał inny sposób na zbyt i własny zysk. Zajął się prowadzeniem sprzedaży online. Produkty firmy bez wiedzy szefostwa trafiały na portal eBay. W grudniu 2018 r. zauważono braki magazynowe.

Przepływu towaru i rozbieżności pomiędzy realnym stanem magazynowym, a zafakturowanym nie udało się przypisać Edwardsowi, który zdołał nawet kupić słuchawki ochronne, by sprzedać je z zyskiem. Ostatecznie zagrożenie wpadki oddaliło się kiedy w styczniu 2020 r. odnotowano zwiększenie się liczby zamówień w związku z Covid-19. Odnotowano wówczas jeszcze większe braki w magazynie. Szefostwo postanowiło szczegółowo wyjaśnić sprawę.

Amanda Maitra przeszukała Internet i odnalazła podobne towary dostępne w sprzedaży online. Trafiła na profil "Safety Hands 18_8" na portalu eBay. Poprosiła znajomą, by złożyła zamówienie i kupiła kilka par rękawiczek. Na potwierdzeniu przyjęcia zamówienia pojawiło się nazwisko Edwardsa. Właścicielka firmy poinformowała męża, który zadzwonił do Edwardsa przebywającego na wakacjach. Kiedy odebrał padło pytanie - "Safety Hands 18_8"?

Edwards spytał w jakiej sprawie dzwoni jego rozmówca? Mąż Amandy Maitre stwierdził wprost: "Wiemy, że bierzesz nasz towar i chcemy, byś nam go zwrócił." Padła tez prośba o zwrot firmowego samochodu. Edwards oddał pojazd, w którym jedna z opon była przebita. W środku znajdowało się też trochę towaru firmowego. Wysłał wiadomość z przeprosinami, a także przelał na konto firmy £1,500. Nie zaprzestał jednak działalności z wykorzystaniem towaru firmy.

Ustalono, że założył inne konto na portalu eBay i kontynuował sprzedaż tego co posiadał w domu. Kiedy policja zrobiła nalot na adres jego zamieszkania w Bromborough odnaleziono spore zapasy towaru. Podczas składania wyjaśnień tłumaczył, że choć zarabiał £1.196 i miał do wykorzystania £250 na paliwo co miesiąc, to popadł w długi. Postanowił więc dorobić, a zdobyte pieniądze wydać na własne potrzeby. Kupował jedzenie, by wykarmić 7 dzieci, a także wyremontował zajmowany dom i wybrał się na zawody w rzutki.

Z dowodów zgromadzonych przeciwko Edwardsowi wynika, że okradał on firmę przez 2,5 roku i kontynuował to jeszcze gdy ogłoszono pandemię koronawirusa, a nawet dalej kiedy wpadł i został rozpoznany jako internetowy sprzedawca przez właścicieli firmy. Jego działalność została definitywnie zakończona po policyjnym nalocie. To co odnaleziono w jego domu widać na zdjęciach zamieszczony pod artykułem. 40-latka oskarżono o wielokrotną kradzież.

Sprawa przeciwko Edwardsowi trafiła do Liverpool Crown Court, który uznał go winnym zarzucanych mu czynów. W ubiegły poniedziałek odbyła się rozprawa finałowa. Ogłoszono wyrok oraz sentencję wyroku. Edwards skazany został na 28 miesięcy pozbawienia wolności. Sędzia Neil Flewitt, QC komentując wyrok stwierdził, że wielomiesięczny pobyt w więzieniu powinien dać Edwardsowi sporo czasu na zastanowienie się nad swoim godnym potępienia czynem.





Komentarze