Kwarantana, brak dystansu i maseczki - co obmyśla premier?

Premier Boris Johnson zasugerował, że najwyższa pora, by zrezygnować z dwumetrowego dystansu w miejscach publicznych. Rządowi doradcy uważają, że początek czerwca, ani też jego połowa nie jest najlepszym okresem, by rezygnować z tego rodzaju środka zapobiegawczego. Za 10 dni w środkach transportu publicznego zacznie obowiązywać nakaz noszenia maseczek ochronnych. To wszystko kilka dni po wprowadzeniu obowiązkowej kwarantanny dla przyjezdnych zza granicy.

Od 8 czerwca na wyspach brytyjskich zacznie obowiązywać kwarantanna dla osób przyjeżdżających zza granicy. Od 15 czerwca w środkach transportu publicznego na terenie Anglii obowiązkowe będzie noszenie maseczek ochronnych. I gdzieś pomiędzy premier chciał ogłosić zniesienie nakazu zachowania 2 metrów odstępu czemu przeciwni są jego doradcy.

Gdyby w Wielkiej Brytanii ministrem zdrowia był Łukasz Szumowski, a jego brat zajmowałby się dostawą maseczek zza granicy, to wiadomo byłoby jaki cel miałby wprowadzany w połowie czerwca obowiązek ich noszenia. W UK ministrem zdrowia jest jednak Matt Hancock, który przewodząc działaniom rządu w walce z pandemią wyznacza poszczególne etapy walki. Oto podstawowe fakty.

Pandemię koronawirusa Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła na konferencji prasowej w Genewie w dniu 11 marca. 12 dni później w Wielkiej Brytanii ogłoszono blokadę kraju - lockdown. Zachorował premier, minister zdrowia i Książę Karol. Po miesiącu (22 kwietnia) ogłoszono, że kraj znajduje się u szczytu pandemii.

Pierwszy przypadek zarażenia się koronawirusem w Anglii odnotowano jeszcze w lutym, a dokładnie 28. Wcześniej zarażeni pacjenci byli sprowadzani do UK zza granicy. A zatem, od pierwszego zachorowania do szczytu pandemii minęły 54 dni. Od szczytu do dziś minęły kolejne 44 dni. W kraju luzowane są niektóre zakazy i obostrzenia.

Jutrzejszy dzień, 6 czerwca, będzie setnym dniem od ujawnienia pierwszego zarażenia wewnątrz kraju. I dopiero w 109 dniu w transporcie publicznym wprowadzony zostanie obowiązek noszenia maseczek, podczas gdy inne kraje zniosły ten obowiązek, a nawet otwierają granice i zachęcają turystów do odwiedzin swoich letnich kurortów.

Gdzie w tym wszystkim jest logika? Czy doradcy brytyjskiego rządu nadążają z wydarzeniami w Europie i na świecie? Czy właściwie przewidują rozwój zagrożenia? Wirus nie jest wzorem matematycznym, pod który podstawić można liczby, by dały one jasny do interpretacji wynik. Matematyka jest jednak wykorzystywana, by określić jego rozmiar.

Jak przyznał Patrick Vallance - nie każdy zmarły uwzględniony w statystyce koronawirusa zmarł na Covid-19 czy też miał stwierdzonego koronawirusa w drodze testu - patrz art. pt.: "Kolejne dowody na plandemię i fałszowanie danych liczbowych czy tylko przejęzyczenie?". Rząd liczył "pandemiczne" zgony i najwyraźniej przeliczył się.

Przyjęte przez Brytyjczyków sposoby zliczania osób zmarłych podczas pandemii koronawirusa sprawiły, że kraj trafił na czołówkę europejskich krajów zmagających się z Covid-19. Doliczono się 39.987 przypadków zakończonych zgonem. Więcej jest tylko w USA - 108.211. Pod względem liczby ujawnionych przypadków UK zajmuje 4. miejsce, po Rosji, Brazylii i USA.

I choć pojawiły się optymistyczne sygnały takie jak otwarcie sklepów budowlanych, sklepów Ikea, czy też przywrócenie sprzedaży w "drive thru" sieci restauracji McDonald's, to są to tylko pozorne oznaki powrotu do normalności. Klienci ustawiają się w ogromnych kolejkach, by kupić sofę czy i ulubiony zestaw fast fooda.

Czy tego chcieli obywatele? Powrotu rekordowych kolejek? Ci, którzy wrócili do pracy, cieszą się, że czekało na nich ich miejsce pracy. Reszta ze szczuplejącymi oszczędnościami wciąż liczy na pomoc rządu. Ta będzie jednak już odczuwalnie mniejsza. Johnson zapewnia, że chciałby zbliżyć ludzi, ale doradcy mu nie pozwalają.




Komentarze